Dziś mamy 28 września 2021 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

5. kolejka Radomskiej II Ligi Trampkarzy U-15 grupa 1 [2007] *mecz zaległy

29.09 [środa], godz. 17:00

Proch Pionki - KS Błotnica

 

6. kolejka Radomskiej II Ligi Młodzików U-13 grupa 4 [2009]

2.10 [sobota], godz. 10:00

Proch Pionki - KS Chomentów

 

8. kolejka Radomskiej II Ligi Trampkarzy U-15 grupa 1 [2007]

2.10 [sobota], godz. 13:30

Kraska Jasieniec - Proch Pionki

 

8. kolejka Tymex Ligi Okręgowej

2.10 [sobota], godz. 16:00

Proch Pionki - Gryf Policzna

 

8. kolejka Radomskiej I Ligi Juniorów Młodszych U-16 [2006]

3.10 [niedziela], godz. 10:00

Proch Pionki - Pilica Nowe Miasto

Ostatni mecz

Orzeł Wierzbica 4:0 (2:0) Proch Pionki
25 września Godzina 13:00

Galeria



Nasi sponsorzy

 

 

Uwaga kibice i kolekcjonerzy. Klub Sportowy Proch Pionki z okazji 95-lecia wydał unikatową, jubileuszową odznakę. Znaczek jest dostępny w sprzedaży w cenie 15 zł. Odznaka metalowa, lakierowana, kolorowa i pozłacana, wymiary 2,5x2,5cm, przypięcie typu pins. Każdy znaczek pakowany jest indywidualnie.

Kontakt pod numerem tel. 663-236-277 lub j.wojtaszewski@wp.pl

Możliwa sprzedaż wysyłkowa. Ilość odznak mocno ograniczona.

Podsumowanie rundy [3]. Analiza i siedem grzechów głównych na drodze do LO

Data publikacji: 30-06-2021r. Godz. 16:13

Zaledwie trzy wygrane na jedenaście prób. Słaba, męcząca oko gra, której głównym założeniem było burzenie, a tylko momentami budowanie. W efekcie spadek do Ligi Okręgowej w roku jubileuszu 95-lecia Klubu. Runda wiosenna 2021 to czas, o którym trener Ryszard Kłusek, piłkarze i wszyscy ludzie związani z KS Proch chcieliby jak najszybciej zapomnieć. W ostatniej części podsumowania subiektywne "7 grzechów głównych", czyli dlaczego "biało-zieloni" kolejny raz okazali się za słabi na czwartą ligę.

Podsumowanie rundy [3]. Analiza i siedem grzechów głównych na drodze do LO

1. Problemy kadrowe

Mniejsze lub większe kłopoty kadrowe miał niemal każdy rywal Prochu i żadne to usprawiedliwienie. Sztuką było sobie z nimi poradzić i wyjść obronną ręką. Mimo wszystko w ekipie "biało-zielonych" naprawdę było ich ponad miarę. Kontuzje dwóch podstawowych zawodników, od których zaczynało się ustalanie składu (bramkarz Wnukowski i środkowy obrońca Jaroszek), do tego kartki i urazy skutkujące tym, że dwaj kolejni środkowi obrońcy (Janiszewski, Jaworski) nie mogli zagrać w trzech meczach każdy. Następstwem tego było to, że zawodnicy nie zawsze grali na swoich pozycjach. Ustawianie Skałbani na skrzydle czy Leśnowolskiego na defensywnym pomocniku, to była konieczność chwili i nieustannych problemów ze składem. Chociaż akurat historia z tym, że piłkarze nie grają tam, gdzie czują się najlepiej, to nie problem tylko ostatniej rundy, ale minionych dwóch lat, odkąd Proch jesienią 2019 ponownie zaczął grać w czwartej lidze. Może trudno w to uwierzyć, ale przez cały sezon 2020/2021 trenerzy Strzemiński i Kłusek wystawiali sześć różnych duetów środkowych obrońców!

 

 

Na inaugurację w Grójcu Proch stracił bardzo ważne trzy punkty, a trener Kłusek pewność siebie i koncepcję gry na dalszą część rundy. A wszystko z powodu braku skuteczności...

 

2. Błędy indywidualne

Przytrafiło się ich zdecydowanie zbyt dużo. W ten sposób "biało-zieloni" tracili "trampkarskie gole" z Mazowszem, Pilicą czy Pogonią II. Bezsensowne rzuty karne, proste straty piłki, wreszcie koszmarne błędy bramkarza. Nie da się też przejść obojętnie obok tego, że w decydującym spotkaniu z Tygrysem wszystkie trzy gole strzela głową ze światła bramki środkowy obrońca rywali. W ostatnich czterech meczach piłkarze Prochu dali sobie wbić aż 13 goli! To zdecydowanie za dużo, żeby myśleć o zachowaniu statusu czwartoligowca.

 

 

Pojedynek z Oskarem to była bardzo bolesna lekcja czwartoligowej piłki. Podopieczni trenera Kłuska pod względem przygotowania fizycznego na tle rywali z Przysuchy wypadli fatalnie. To dało sporo do myślenia.

 

3. Zachowawczy, defensywny styl gry

Drużyna trenera Kłuska w piłkę próbowała grać w zasadzie tylko w jednym meczu, na inaugurację z Mazowszem. Potem już tylko przeszkadzała, kopała do przodu, szarpała się w ofensywie, liczyła na stałe fragmenty gry. Łatwiej przychodziło burzenie akcji rywala i wybijanie go z rytmu, niż kreowanie własnych szans. Nawet zwycięskie mecze z Hutnikiem Huta Czechy i Radomiakiem II nie przyniosły żadnej radości i satysfakcji, bo zostały wydarte ambicją, a nie wywalczone umiejętnościami i sposobem gry. Pewnie, futbol to nie skoki do wody i tutaj nikt o styl nie pyta. Tylko, że "biało-zieloni" męczyli swoją grą siebie i kibiców. Trudno przychodziło tworzenie akcji ofensywnych. Idealnym tego przykładem był ostatni mecz sezonu z Tygrysem, gdzie zagrożenie brało się z przypadku i chaosu. Piłkarze Prochu częściej wychodzili na mecz, żeby nie przegrać, a potem znajdowało to odbicie na boisku w tym, ilu zawodników szło za akcją do przodu. W rundzie wiosennej tylko 5 z 16 bramek dla Prochu padło po w miarę składnych akcjach. Kolejnych siedem było efektem stałych fragmentów gry, dwie po długim wykopie do przodu i dwie po indywidualnych akcjach Skałbani.

 

 

W Garwolinie zabrakło piłkarskiego farta i momentami umiejętności. "Biało-zieloni" w końcowych minutach nie potrafili wykorzystać gry w przewadze jednego zawodnika.

 

4. Brak skuteczności

Pięta achillesowa przez większą część rundy. A w momencie, gdy niemal każdy strzał na bramkę wpadał do siatki rywali (Pogoń II, Pilica) to koszmarnie grała defensywa. Najbardziej tej skuteczności zabrakło w meczach z Mazowszem, Warką i Wilgą. Nieraz centymetrów, wepchnięcia piłki do bramki byle jaką częścią ciała czy wreszcie umiejętności i koncentracji. O poziomie skuteczności zawodników ofensywnych najlepiej świadczy statystyka, w której w roli głównej występuje środkowy obrońca Emil Kapusta - najlepszy snajper Prochu w rundzie wiosennej z liczbą 4 zdobytych goli.

 

 

Trzy punkty w rywalizacji z beniaminkiem z Huty Czechy zostały wyrwane w olbrzymich bólach. Bohaterem deszczowej środy był środkowy obrońca Emil Kapusta, który strzelił dwa gole głową po dośrodkowaniach z rzutów rożnych.

 

5. Straty punktów w kluczowych meczach z sąsiadami w tabeli

Jeżeli mowa o wygranych "ponad normę", to za taką można uznać jedynie zwycięstwo w Mszczonowie. Komplet punktów w Pionkach z Hutnikiem i Radomiakiem II, to był niejako obowiązek. Pozostałych ważnych spotkań (Mazowsze, Wilga, Warka, Tygrys) "biało-zieloni" nie potrafili rozstrzygnąć na własną korzyść, a to właśnie tutaj trzeba było szukać punktów potrzebnych do utrzymania.

 

 

Jednym z głównych architektów wygranej w Mszczonowie był bramkarz Norbert Wnukowski. Niestety w tym samym meczu doznał kontuzji i nie zagrał już do końca sezonu.

 

6. Brak jakości wśród młodzieżowców

Po utracie statusu młodzieżowca w przerwie zimowej przez Orczykowskiego i Kozakiewicza wytworzył się spory problem. Realnie trener Kłusek na dwa obowiązkowe miejsca miał w pewnym momencie rundy tylko czterech ludzi. Tylko, że w przypadku większości z nich poziom sportowy do gry w czwartej lidze, to było bardziej życzenia i marzenia ściętej głowy, niż realna ocena możliwości. Trzeba się cieszyć z debiutanckiej bramki Kuby Draba i jego całkiem poprawnego występu w Mszczonowie. Jednak już kluczowe spotkanie z Pogonią II pokazało, że przed nim sporo pracy. Wiktor Pajączek w najważniejszych meczach rundy popełnił trzy błędy skutkujące stratami bramek. Przemek Gołdyń wyciągnięty z lubelskiej klasy A nie był gotowy do gry o utrzymanie w czwartej lidze na Mazowszu. W efekcie jedynym pewniakiem, na którego bez obaw można było postawić był Bartek Leśnowolski. A to okazało się za mało. Tyle dobrego, że omijały go kartki i kontuzje, bo to jeszcze bardziej postawiłoby trenera pod ścianą.

 

 

Zwycięstwo z rezerwami Radomiaka to była wygrana ambicji i siły charakteru. "Biało-zieloni" większą część drugiej połowy grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Bartka Janiszewskiego.

 

7. Słabe liczby liderów drużyny

Każdy zespół potrzebuje liderów, którzy dobrym zagraniem, bramką, asystą napędzą kolegów i dodadzą im pewności siebie. Liczby czołowych zawodników pierwszej części sezonu, w rundzie rewanżowej były więcej niż słabe. Kacper Wnuk jedna bramka i jedna asysta, Piotr Skałbania dwie bramki i jedna asysta, a najlepszy pod względem asyst Emil Więcek [5] aż cztery z nich złapał po dograniach z rzutów rożnych, a jedną po długim kopnięciu piłki do przodu.

 

 

Słabsza druga połowa zdecydowała o stracie punktów w Warce. Tych "oczek" bardzo brakowało na finiszu sezonu.

 

 

Słaby mecz w Hucie Mińskiej z tamtejszym Tygrysem był podsumowaniem bezbarwnej rundy w wykonaniu piłkarzy Prochu Pionki.

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.