|
Sezon 2011/2012
Galeria zdjęć TUTAJ
Powiślanka Lipsko - Proch Pionki (6 listopada 2011)

Na ten wyjazd stawiamy się w 40 osób. Droga w obydwie strony z ogonem. Jak na nasze warunki prowadzimy dobry doping przez cały mecz. Wywieszamy flagę " WARIATY '06 " i odpalamy kilka petard. Po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę w wyniku śmiesznej sytuacji zostajemy "wyproszeni" przez policję ze stadionu, śpiewamy "Zapraszamy do Pionek!" i zawijamy się w drogę powrotną. W autokarze dostajemy telefon, że wygraliśmy 2:0 i w świetnych humorach dojeżdżamy do Pionek. Ważne dla nas było to, że pokazaliśmy się na bardzo gorącym terenie, czego nie można było powiedzieć o kibicach Powiślanki na meczu w Pionkach.
(Che Guevara)
wyjazd do Przysuchy (30 października 2011)

Na ten wyjazdowy mecz wybieramy się w sile 49 osób. Droga do Przysuchy bez ogona i po godzinie w dobrych nastrojach dojeżdżamy pod stadion. Standardowo odbywa się filmowanie i trzepanie wykrywaczem metalu. Po tych wszystkich zabiegach wchodzimy na sektor gości. Młody skład od nas podjął próbę skrojenia szalików grupce kibiców Oskara, gdy dobiegają pod ich sektor, szalikowcy gospodarzy "ulatniają się" albo chowają barwy do kieszeni. W Przysusze pomagają nam chłopaki z Szydłowca w sile 15 osób i 8 osób z Radomiaka (Wielkie Dzięki!). Doping tego dnia prowadzimy słaby, z kilkoma dobrymi momentami, wszystko za sprawą procentów. Na płocie wisi flaga "WARIATY '06". Powrót w eskorcie mundurowych aż do granic powiatu przysuskiego.
(Che Guevara)
wyjazd do Zwolenia (16 października 2011)

Na zbiórce stawia się 50 osób. Na około 40 minut przed wyjazdem dostajemy info, że autokaru nie będzie. Ktoś rzuca pomysł, żeby do pobliskiego Zwolenia wybrać się PKS-em. Całą grupą udajemy się na przystanek, a tam spory zawód. Nie ma żadnych kursów. Każdy ruszył swoje kontakty i w końcu taksówkami oraz samochodami stawiamy się w sile około 50 osób w Zwoleniu. Zaznaczamy naszą obecność śpiewem i od razu zostajemy prowadzeni do klatki. Młyn gospodarzy w tym meczu wyjątkowo liczny, około 100 osób. Wieszamy na siatkę flagę „Wariaty '06” i przez całe spotkanie prowadzimy głośny doping. Kilka razy udaje nam się przekrzyczeć liczniejszy młyn miejscowych. Prezentujemy tego dnia dwie oprawy. Najpierw 10 świec dymnych, po 5 zielonych i białych. Potem 10 ogni wrocławskich. Piłkarze wygrywają 3:1 i nie może zabraknąć podziękowań po meczu. Klatkę opuszczamy w asyście 20 „kasków”. Część z nas zawija się do Pionek osobówkami. Grupa około 25 osób decyduje się pokonać drogę powrotną na piechotę. Do przejścia było prawie 20 kilometrów! Wracamy przez pola, bagna i lasy, do pewnego momentu w eskorcie policji. Po przejściu prawie 10 kilometrów, na dwa kursy podwozi nas do Pionek bus.
(CheGuevara)
wyjazdowy mecz z Sadownikiem Błędów (2 października 2011)

Na 80-kilometrowy wyjazd do Błędowa wyruszamy w sile 45 osób bez obstawy. Na miejscu jak to bywa w większości wyjazdów w okręgówce totalny folklor. Wywieszamy jedną flagę „Wariaty '06” i prowadzimy dobry doping. W pierwszej połowie odpalamy białe i zielone świece dymne. Natomiast w drugiej ognie wrocławskie. Na naszym sektorze wyśmienita zabawa, między innymi dzięki bardzo dobrej grze naszych kopaczy. Po wyjściu ze stadionu kilka dobrych minut bawimy się jeszcze pod autokarem. W drodze powrotnej podczas postoju na parkingu odpalamy jeden OW i postanawiamy jeszcze trochę tego dnia potańczyć.
(P1926P)
domowy mecz z Zodiakiem Sucha (25 wrzesień 2011)

Na tym meczu wystawiamy ok. 50-osobowy młyn i wywieszamy dwie flagi "Wariaty '06" oraz flagę ku pamięci Sławka Rutki "Pamiętamy" Przez cały mecz prowadzimy bardzo dobry doping oraz prezentujemy 3 oprawy. W pierwszej połowie odpalamy race w asyście flag na kiju. W drugiej połowie rozwijamy sektorówkę, odpalamy białe i zielone świece dymne, ognie wrocławskie oraz jedną race. Pod koniec meczu odpalamy 6 ogni bengalskich i po raz drugi tego dnia prezentujemy flagi na kiju. Gości oczywiście okrągłe zero.
(P1926P)
wyjazd do Garbatki (4 września 2011)

Do Garbatki wyruszamy pociągiem w sile ok. 80 osób bez obstawy. Na miejscu jesteśmy 1,5 godziny przed meczem, gdzie czeka na nas już komitet powitalny. Warto wspomieć, że psy nie robią żadnych problemów i czekając na mecz możemy spokojnie uzupełniać płyny. W ciągu meczu odpalamy sporo petard oraz najpierw białe świece dymne, następnie białe i zielone wraz z ogniami wrocławskimi. Na płocie wywieszamy jedną flage "Green Hell". Doping tego dnia prowadzimy na bardzo wysokim poziomie. Powrót spokojny w Pionkach jesteśmy po 20:00.
(Virus 117)
domowy mecz z KS Potworów (21 sierpnia 2011)

Tego dnia na trybunie stawiło się nas około 40 głów. Przez cały mecz prowadzimy dobry doping. Na płocie wywieszamy trzy flagi: biało - czerwoną „Pionki”, „WARIATY '06„ oraz flagę ku pamięci Sławka Rutki. Po pierwszym gwizdku sędziego rzucamy konfetti. Kibiców gości magiczne zero.
(Che Guevara)
wyjazdowy mecz 1. rundy Pucharu Polski z Gracją Tczów (7 sierpnia 2011)

Był to dla nas bardzo ważny mecz, bo nastąpiła reaktywacja młyna po długiej przerwie. Frekwencja tego dnia nie zawiodła. Grupa około 50 kibiców w świetnych humorach, nabitym autokarem wyruszyła do Tczowa. Przez cały mecz prowadzimy bardzo dobry doping. Wywieszamy dwie flagi „WARIATY 06” oraz fanę ku pamięci Sławka Rutki "Pamiętamy". Prezentujemy oprawę, w której skład wchodziły świece dymne białe i zielone. Powrót do Pionek przez Tczów z eskortą. Dalej bez przygód.
(Che Guevara)
Sezon 2008/09


Proch Pionki & Szydłowianka Szydłowiec po wyjeździe do Kozienic

17 sierpnia 2008, wyjazd na mecz przyjaźni do Iłży

środa, 10 września 2008, mecz w Pionkach z Kozienicami/Janikowem
Proch - Powiślanka Lipsko (17 maja 2009)
Na najważniejszy mecz tej rundy wystawiamy młyn w liczbie ok.150 głów. Tego dnia pomaga nam Szydłowianka Szydłowiec (20 osób), Polonia Iłża (10 osób) oraz delegacja z Radomiaka Radom. Po raz kolejny dali o sobie znać niebiescy. Spisywanie, przeszukiwanie i robienie zdjęć utrudniło nam wejście na stadion. Przebijamy się praktycznie przez całą pierwszą połowę. Przy okazji kradną nam na bramie 2 race. Pozostałe 5 udaje się wnieść i to jest cała oprawa, którę zaprezentowaliśmy. Na płocie wiszą 2 flagi Prochu i 1 Szydłowianki. Dość dobry doping a z momentem pojawienia się Powiślanki dużo wyzwisk i napinek. Stadion opuszczamy dopiero wtedy, gdy Lipsko zostaje zapakowane do autobusu i jedzie do domu.
(Cybula)



wyjazd do Orońska (11 kwietnia 2009)
Wyjazd do Orońska wypadł tuż przed świętami wielkanocnymi. Dlatego też nie było praktycznie żadnej organizacji. Kilkoma samochodami prywatnymi na miejsce dotarło ok. 30 osób. Początkowo wszystko odbywało się na standardzie. Zero dopingu miejscowych i typowe klimaty małych osad. Wraz z biegiem czasu i wzrostem spożycia alko u "sympatyków" Oronki, zaczęli oni dopingować w folklorystyczny sposób. Po zakończeniu spotkania miejscowym mało było emocji i zaczynają swoje wrzuty na Prochownię i kibiców. Odpowiedź przyszła szybko. Jeden cios i pierwszy lepszy "fan" Oronki zalicza glebę. Potem awantura rozkręca się na całego. Z naszej strony walczy 6-7 osób a u miejscowych pospolite ruszenie. Chłopy ze wsi, ochrona i piłkarze. Starcie bez rozstrzygnięcia. Przed przyjazdem policji wracamy do Pionek. W sumie dość ciekawy wyjazd mimo małej liczby osób.
(Adriano)
wyjazd do Kozienic (26 kwietnia 2009)
Pomimo wielu prób nie udaje nam się zorganizować transportu do Kozienic. Zarówno PKS jak i MPK odmówiły nam, a rozmowa z prywatnymi przewoźnikami w ogóle mijała się z celem. Był to jednak nasz najważniejszy wyjazd w rundzie i jakoś musieliśmy się tam dostać.
Ostatecznie zbieramy się na Pionkach w 3 miejscach. Na jednym z przystanków czeka już na nas ekipa z Szydłowianki Szydłowiec (20-25 osób). Jedynym transportem, na który mogliśmy liczyć tego dnia był kursowy autobus PKS-u Radom-Kozienice. W międzyczasie policja spisuje chłopaków z Szydłowca. Po drodze zabieramy jeszcze ziomków z dwóch kolejnych przystanków i w sumie jest nas ok.45+25 Szydłowianka. W Kozienicach wysiadamy na przystanku PKS-u i od razu głośnym dopingiem zaznaczamy swoją obecność. Nie zabrakło również wrzutów na miejscowy klub grający teraz pod śmieszną nazwą Kozienice/Janików. Do samego stadionu jesteśmy eskortowani przez prewencję i tajniaków. Przed samym wejściem chłopak z Szydłowca usiłował zdobyć szalik, ale ostatecznie zatrzymuje go psiarnia. Na powitanie ostre bluzgi i wyzwiska w stronę miejscowego MKS-u. Momentalnie paru odważnych z Kozienic biegnie w naszą stronę, ale oczywiście policja wszystko rozdziela. Po przeszukaniu wchodzimy na stadion i zajmujemy specjalnie dla nas wydzielony sektor. Od początku meczu ostry doping dla Prochowni. Miejscowych w sumie ok.40. Bez dopingu i tylko od czasu do czasu wrzuty w naszą stronę. Po upływie 30 minut zmuszeni jesteśmy opuścić stadion, gdyż mamy ostatni PKS z Kozienic do Pionek. Byliśmy krótko, ale najważniejsze, że pokazaliśmy się na tym ważnym wyjeździe. Do przystanku docieramy z obstawą policji. Kozienice wybiegają za nami i coś tam niby próbują, ale oczywiście niebiescy wszystkich rozganiają. Najciekawsze, że kierowca PKS-u nie chciał zabrać nas na pokład. Dzięki uprzejmości chłopaków z Szydłowca i kierowcy ich busa na 2 kursy wracamy do Pionek. W Pionkach organizujemy mały poczęstunek i biesiadę dla braci z Szydłowianki. Co ciekawe dwukrotnie podejmowane były próby umówienia się na grilla. Z naszej strony konkretne propozycje. Ze strony Kozienic wymawianie się, kombinowanie a na koniec wyzywanie nas przez telefon. No comments.
(Adriano)
Jeżeli macie ochotę uzupełnić ten dział o nowe dane to proszę o fotki i relacje na adres mailowy podany w kontaktach.
|