Dziś mamy 20 lipca 2019 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

Mecze kontrolne

13 lipca - 0:2 (0:0) Broń Radom (III liga)

20 lipca - 1:0 (1:0) Granat Skarżysko (IV liga)

24 lipca - Zamłynie Radom (LO)

3 sierpnia - Mazovia Mińsk Mazowiecki (IV liga)

Ostatni mecz

Proch Pionki 0:2 (0:0) Broń Radom
13 lipca Godzina 11:00

Galeria


Wigilia2009

Nasi sponsorzy

 


 

Proch Pionki w czwartej lidze! Awans na kacu. Reszta jest historią...

Data publikacji: 26-06-2019r. Godz. 13:51

Proch Pionki po dwóch latach przerwy wraca do czwartej ligi. To najważniejsza informacja z wtorku. Reszta niech pozostanie milczeniem, bo jest nad czym myśleć i pracować...

 

We wtorek (25.06) w rewanżowym meczu barażowym o awans do IV ligi piłkarze Prochu Pionki przegrali 0:1 (0:1) na wyjeździe z Olimpią Warszawa. Jedyną bramkę strzelił Hubert Sobotka w 17. minucie z rzutu karnego. Pierwsze spotkanie w Pionkach także zakończyło się wygraną rywali 1:0. Jednak decyzją Wydziału Gier Mazowieckiego ZPN wynik został zweryfikowany na walkower 3:0 dla Prochu za grę w zespole Olimpii zawodnika (autor bramki Piotr Skrzos), który powinien pauzować po 12 żółtej kartce. Ostateczny bilans dwumeczu: 3 Proch - 1 Olimpia. Informacja o walkowerze dotarła do obozu "biało-zielonych" na trzy godziny przed meczem, kiedy cała drużyna była już w autokarze w drodze do Warszawy. Teraz pozostanie tylko dyskutować, na ile wpłynęło to na postawę piłkarzy Prochu w stolicy i czy wyjściowa jedenastka ustalona przed informacją o walkowerze mogłaby zmienić oblicze meczu, gdyby została skorygowana po tym, jak trener Robert Rogala już wiedział, że rywalizacja zaczyna się od 3:0 dla jego zespołu...

Proch Pionki w czwartej lidze! Awans na kacu. Reszta jest historią...

Dokument z Wydziału Gier Mazowieckiego ZPN, który otworzył piłkarzom Prochu Pionki boczne drzwi od zaplecza z napisem "czwarta liga".

 

Naprawdę dużo można by napisać o atmosferze dwumeczu barażowego pomiędzy Prochem Pionki a Olimpią Warszawa. Chyba idealnie podsumowało to miniony sezon w wykonaniu "biało-zielonych" pełen wzlotów i upadków. Na boisku dwa razy lepsi byli rywale, chociaż drużyna trenera Roberta Rogali ani w Pionkach, ani w Warszawie nie zagrała przecież złych zawodów. To wszystko to już historia. Od sierpnia trzeba będzie zacząć udowadniać, że Proch na czwartą ligę po prostu zasłużył! Bo Proch tej czwartej ligi chciał i przez cały rok o nią ambitnie walczył.

 

 

Akcja, po której sędzia Tomasz Karpiński podyktował rzut karny dla Olimpii.

 

Po pierwszym meczu w Pionkach trener Robert Rogala zapowiadał zmiany w składzie i takie też były. Na pewno dla wielu zaskakujące. Po raz pierwszy w tym sezonie i w ogóle po raz pierwszy odkąd przyszedł do Prochu, a było to przecież cztery lata temu, na ławce rezerwowych usiadł Michał Majos. Swoją szansę dostał młodzieżowiec Kuba Maik i nie zawiódł. Jedyny drobny minus, to wznawianie gry ze stojącej piłki. Drugim zaskoczeniem było to, że w meczowej jedenastce, co ciekawe w dniu swoich urodzin, nie znalazł się Kacper Wnuk, czyli gość, który w tym sezonie miał najwięcej asyst i drugi dorobek strzelecki. Miała być jeszcze trzecia zmiana, ale desygnowany do składu Kamil Denkiewicz zgłosił niedyspozycję i ostatecznie na plac wybiegł Kacper Nowocień. Jeżeli chodzi o rywali, to trener Marcin Kaczorowski dokonał dwóch zmian w składzie. Jedna była wymuszona, bo autor bramki z Pionek, Piotr Skrzos, musiał odbyć dwa mecze pauzy po 12 żółtej kartce, którą dostał w ostatnim meczu ligowym z Marcovią Marki.

 

 

W kluczowym meczu sezonu Kuba Maik po raz pierwszy w tej rundzie wyszedł od pierwszej minuty. To była odważna decyzja, ale golkiper Prochu nie zawiódł.

 

Spotkanie cieszyło się sporym zainteresowaniem. Miejscowi mogli liczyć na 90 minut dopingu ze strony "Olimpijczyków". Na mecz przyjechało też sporo osób z Pionek.

 

Pierwsi postraszyli gospodarze. W 6. minucie po zagraniu piłki z rzutu wolnego kapitan Olimpii Łukasz Kaczmarczyk minimalnie uderzył obok słupka. Siedem minut później super podanie od Daniela Barzyńskiego dostał Mateusz Szczepański, ale w sytuacji sam na sam niedokładnie próbował lobować bramkarza rywali. Nieszczęście przydarzyło się w 17. minucie. Po wrzucie z autu i walce o piłkę Erwin Kisiel dość pechowo dotknął futbolówki ręką, a sędzia Tomasz Karpiński z Płocka bez wahania wskazał na wapno. Jedenastkę pewnie wykorzystał król strzelców LO Warszawa I, Hubert Sobotka.

 

 

Wtorkowy mecz na boisku przy ulicy Górczewskiej cieszył się sporym zainteresowaniem kibiców. Miejscowych przez pełne 90 minut głośnym dopingiem wspierali "Olimpijczycy".

 

Na kolejne "gorące momenty" pod obiema bramkami trzeba było czekać do ostatnich minut pierwszej połowy. Najpierw w świetnej sytuacji przestrzelił Jakub Stachowicz z Olimpii, który jeszcze po zakończeniu pierwszej połowy przeżywał swój nieudany strzał. Kilkadziesiąt sekund później po akcji Prochu prawą stroną i rykoszecie strzał Kacpra Nowocienia zatrzymał się na słupku.

 

Dopiero w 48. minucie można było odnotować pierwszy celny strzał Prochu. Z uderzeniem Barzyńskiego bez problemu poradził sobie Myranov. Chociaż dla uzupełnienia warto dodać, że jedyny celny strzał Olimpii w pierwszej połowie, to...rzut karny. Prawdziwe "wejście smoka" mógł zaliczyć Kacper Wnuk. W pierwszym kontakcie z piłką zdecydował się na strzał, ale niestety prosto w ukraińskiego bramkarza miejscowych. Jeszcze w 79. minucie Hubert Sobotka mógł ucieszyć kibiców "biało-niebieskich". Trafił jednak w to miejsce, gdzie stał Kuba Maik. W samej końcówce na boisku zameldował się "Meks" Siwahla. Efekt kilku minut jego gry, to dwie dobre akcje na skrzydle i minimalnie niecelne strzały z ostrego kąta oraz czerwonego kartka dla Mateusza Powroźnika. Rezerwowy Olimpii nie potrafił sobie poradzić na lewej stronie z Siwahlą i w przeciągu czterech minut dopuścił się dwóch fauli, po których wyleciał z boiska.

 

 

Joel stoczył sporo pojedynków z obrońcami rywali, ale tak jak trzy dni wcześniej w Pionkach nie przełożyło się to na żadne efekty bramkowe. We wtorek Kameruńczyk zagrał po prostu słabiej.

 

Bezpośrednio po zakończeniu spotkania nie było widać euforii i szalonej radości. Chyba piłkarze Prochu i trener Robert Rogala mieli świadomość, że do czwartej ligi dostali się na farcie bocznymi drzwiami. Zawodnicy Olimpii dostali gorące brawa za walkę, zaangażowanie i wiarę w sukces. Sportowo byli lepsi, ale przegrali organizacyjnie. W Pionkach wszystkich czeka dużo pracy, żeby czwarta liga znowu nie była epizodem i żeby udowodnić, że Proch ma drużynę na ten poziom ligowy!


RAPORT MECZOWY

 

JAK PADŁA BRAMKA?

1:0 Hubert Sobotka 17 minuta z rzutu karnego - wrzut z autu z prawej strony na wysokości pola karnego. Do górnej piłki wyskoczył Erwin Kisiel z jednym z zawodników Olimpii. Pomocnik Prochu pechowo trącił futbolówkę ręką, a sędzia bez ceregieli wskazał na jedenasty metr.

 

Olimpia: 1. Myranov - 2. Przeniosło (81', 4. Szczeblewski), 17. Kaczmarczyk (kpt), 5. Michoński, 18. Zawadziński - 15. Stachowicz (61', 8. Urban), 10. Wiśniewski, 11. Lewiński (70', 7. Krysiński), 9. Michalski (56', 14. Powroźnik), 20. Więckowski - 16. Sobotka.

 

rezerwowi: 12. Pomaski, 3. Mucha, 6. Tyburcy.

 

Proch: 1. Maik - 4. Pietralski, 19. Kowalkowski, 2. Zieliński, 5. Kapusta (90+4', 17. Trzos) - 7. Barzyński (69', 14. Denkiewicz), 3. Jaroszek, 10. Kisiel (75', 16. Sobieraj), 13. Nowocień (81', 8. A.Pryciak) - 20. Joel (88', 15. Siwahla), 9. Szczepański (kpt) (63', 11. Wnuk).

 

rezerwowy: 77. Majos.

 

sędzia: Tomasz Karpiński (WS Płock)

żółte kartki: Powroźnik, Lewiński, Sobotka - Maik, Kapusta

czerwona kartka: Powroźnik w 90+4 minucie za dwie żółte

widzów: około 600

 

 

W pierwszej połowie świetną okazję strzelecką zmarnował Mateusz Szczepański.

 

 

Za Prochem do stolicy pojechało kilkudziesięciu kibiców z Pionek.

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.