Dziś mamy 15 października 2019 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

środa 9 października, godz. 16:00

6. kolejka Radomskiej II Ligi Juniorów Młodszych U-16 grupa 2 (2004)

Proch Pionki - AS Radomiak Radom 9:2 (4:1)

 

sobota 12 października, godz. 9:30

7. kolejka Radomskiej II Ligi Juniorów Młodszych U-16 grupa 2 (2004)

Orzeł Wierzbica - Proch Pionki 1:4 (1:2)

 

sobota 12 października, godz. 11:00

7. kolejka Radomskiej Ligi Orlików U-11 grupa 5 (2009)

Proch Pionki - Energia Kozienice 1:6

 

sobota 12 października, godz. 15:00

10. kolejka Mazowieckiej IV ligi grupa 2 (południe)

Proch Pionki - Oskar Przysucha 1:1 (1:1)

 

niedziela 13 października, godz. 11:00

10. kolejka Wojewódzkiej I Ligi Trampkarzy Młodszych U-14 grupa 2 (2006)

Energia Kozienice - Proch Pionki 1:0 (0:0)

 

niedziela 13 października, godz. 11:00

10. kolejka Radomskiej II Ligi Młodzików U-13 grupa 2 (2007)

Energia Kozienice - Proch Pionki 0:3 (0:1)

Ostatni mecz

Proch Pionki 1:1 (1:1) Oskar Przysucha
12 października Godzina 15:00

Galeria



Nasi sponsorzy

 


 

Podsumowanie wiosny 2019 (1): piłkarze, minuty, statystyki, oceny

Data publikacji: 30-06-2019r. Godz. 14:12

W rundzie wiosennej 2019 barwy KS Proch Pionki reprezentowało 22 piłkarzy. Niemal połowa z nich (10) to zawodnicy z miasta i gminy Pionki. Najlepszym strzelcem rundy został Mateusz Szczepański (7), a najwięcej asyst (7) mieli Kacper Nowocień, Daniel Barzyński i Kacper Wnuk. Tylko jeden zawodnik wystąpił we wszystkich siedemnastu meczach (liga+baraże) - Cezary Zieliński.

Podsumowanie wiosny 2019 (1): piłkarze, minuty, statystyki, oceny

*Uwaga! Podsumowanie statystyczne dotyczy całej rundy wiosennej 2019, czyli mecze ligowe plus dwa mecze barażowe. Liczby minut i kartek uwzględniają zweryfikowany na walkower 3:0 pierwszy mecz barażowy z Olimpią Warszawa (0:1).

 

BRAMKARZE

Michał Majos - wrócił do gry po rocznej przerwie spowodowanej poważną kontuzją i z miejsca został pierwszym wyborem trenera Roberta Rogali. Chyba jednak trochę za szybko, bo wiosną kibice mogli zobaczyć co najwyżej 70% Michała Majosa sprzed kontuzji. Siedem razy zachował czyste konto, ale w sumie Proch stracił tyle samo bramek, co w rundzie jesiennej. Trudno przypomnieć sobie mecze, o których śmiało można by napisać, że pomógł i je wybronił. Na plus na pewno obroniony rzut karny Skórnickiego z Jodły przy stanie 1:0 i sytuacja sam na sam Dębskiego z Iłżanki, gdy Proch remisował w Kazanowie 1:1.

Jakub Maik - wszedł do bramki w kluczowym momencie sezonu, na rewanżowy mecz barażowy o awans z Olimpią w Warszawie i nie zawiódł. Odważny i bezkompromisowy w polu karnym. Mimo młodego wieku nie boi się dyrygować bardziej doświadczonymi kolegami z defensywy. Powinien poprawić wznawianie gry ze stojącej piłki. Wiosną jeden mecz w wyjściowym składzie i sześć epizodów z ławki. Najdłużej grał w Potworowie (45 minut).

 

OBROŃCY

Cezary Zieliński - jedyny zawodnik, który wyszedł w pierwszym składzie we wszystkich meczach rundy wiosennej. Trener Rogala tylko dwa razy wcześniej zdejmował go z boiska, przy bezpiecznym wyniku z Pilicą i Legionem. W trudnej sytuacji potrafił pójść do przodu i strzelać bramki (Zamłynie, Orzeł). Nieraz przytrafiały mu się proste błędy i niecelne podania na własnej połowie.  Przy bramce na 1:4 dla Mazowsza zdecydowanie za łatwo dał się ograć Sobczakowi.

Robert Kowalkowski - w Prochu od czterech lat. Wiosnę miał solidną, ale bez fajerwerków. Zabrakło go tylko w jednym meczu, kiedy musiał pauzować za żółte kartki.

Emil Kapusta - po przesunięciu Denkiewicza na skrzydło, pewniak do gry na lewej stronie obrony. Nie zagrał tylko z Zawiszą, gdy pauzował za żółte kartki. Solidny, ale bez szaleństw. Wiosną zdecydowanie mniej dawał w grze ofensywnej.

Albert Pietralski - młodzieżowiec, przyszedł zimą z III-ligowej Broni Radom. Solidne mecze, przeplatał średnimi, a na koniec z Olimpią w Warszawie wręcz bardzo słabym. Jak na bocznego obrońcę zdecydowanie za często przegrywał pojedynki fizyczne z rywalami. Kilku kolegów z drużyny mogłoby mu oddać swoje "kilogramy". Gdyby nie sprawy prywatne byłby drugim obok Zielińskiego zawodnikiem, który zaczął każdy mecz rundy wiosennej w pierwszym składzie.

 

POMOCNICY I NAPASTNICY

Kacper Nowocień - może grać na prawej pomocy lub jako ofensywny pomocnik. Jeden z piłkarzy, do których trener Rogala miał największe zaufanie. Wszystkie mecze rundy wiosennej rozpoczął w pierwszym składzie. Zdecydowanie lepiej prezentował się w pierwszej części rundy. "Napoczął" Zawiszę Sienno pięknym golem z dystansu. Pod koniec sezonu oddychał już rękawami. Wiosną zdecydowanie poprawił swoje liczby w punktacji kanadyjskiej (bramki+asysty). Szkoda, że równej formy nie utrzymał w najważniejszych meczach.

Kacper Jaroszek - przesunięty z konieczności na pozycję defensywnego pomocnika. Grał tam, bo musiał, ale gołym okiem widać było, że nie sprawia mu to radości. Najczęściej kartkowany piłkarz w zespole (wiosną 7 żółtych kartek).

Kacper Wnuk - liczbami się obronił, ale dyspozycją strzelecką i formą fizyczną już nie do końca. Zaliczył kluczową asystę przy bramce Joela z Centrum, strzelił ważną bramkę z Powiślanką. Od tak doświadczonego zawodnika można i trzeba wymagać więcej niż 5 bramek na rundę. Tym bardziej, że minut dostał sporo. Skuteczność zdecydowanie na minus.

Daniel Barzyński - gdy tylko jest zdrowy i w pełni sił stanowi dla drużyny wartość samą w sobie. Ważny gol z Gryfem, bardzo dobra zmiana z Zamłyniem, dwie asysty w Lipsku i trzy z Szydłowianką.

Joel Tata - po słabej zimie był bliski odejścia z drużyny. Sezon zaczął na ławce. Dostał szansę w meczu z Centrum i wykorzystał ją w 100 procentach. Początkowo grał jako skrzydłowy. Potem został wysuniętym napastnikiem. Jako jeden z niewielu w końcówce rundy dobrze wyglądał fizycznie. Od momentu słabego meczu z Warką i otrzymania dokumentów na pobyt, zawodnik z Kamerunu dostał drugie życie. Silny fizycznie, uprzykrzał życie i "rozbijał" obrońców rywali.

Mateusz Szczepański - trener Rogala znalazł mu nową pozycję na boisku i kapitan z napastnika został środkowym pomocnikiem. Chyba w każdym meczu udowadniał, że to nie jest właściwe dla niego miejsce na boisku. Mimo to strzelił wiosną najwięcej bramek i został najlepszym strzelcem zespołu w sezonie 2018/2019. Chociaż zaliczył zdecydowanie mniej minut niż jesienią. Co ciekawe wychodził 15 razy w pierwszym składzie, ale żadnego meczu nie rozegrał w pełnym wymiarze czasowym od 1 do 90 minuty.

Erwin Kisiel - świetny początek rundy i dwie bramki w meczu z Pilicą. Kontuzja w spotkaniu z Jodłą wyeliminowała go z gry na sześć kolejek. Wrócił mocnym uderzeniem i ładnym golem z dystansu w meczu z Mazowszem. Jeżeli ominą go urazy i dobrze przepracuje przerwę wakacyjną, to jesienią w czwartej lidze może sporo pomóc drużynie.

Kamil Trzos - z gościa, który jesienią grał kilkuminutowe epizody, został piłkarzem numer 12 czy 13. Cztery razy w wyjściowym składzie, ale chyba nie do końca wykorzystał swoją szansę. Mimo, że bardzo się starał i próbował, to skończył rundę bez bramki i bez asysty.

Adrian Pryciak - w kluczowych momentach sezonu grał bardzo mało albo prawie wcale. Po zmianach kadrowych stracił miejsce w pierwszym składzie. Tylko 340 minut wiosną i trzy razy w wyjściowej jedenastce. Zdążył jednak dołączyć do prestiżowego "Klubu 100".

Kamil Denkiewicz - największy pechowiec w drużynie. Stracił początek rundy z powodu kontuzji. Tylko trzy razy zaczął w wyjściowym składzie. Wiosną dołączył do "Klubu 100", ale w jubileuszowym meczu z Orłem doznał urazu mięśniowego. Przez trenera Rogalą przesunięty z boku obrony na lewe skrzydło. W defensywie czuł się zdecydowanie pewniej. Problemem było tylko to, że zbyt często po twardych wejściach prowokował stałe fragmenty gry.

Mkhanyiseli Siwahla - człowiek zagadka. Po roku gry w II lidze słowackiej wrócił do Prochu. Nie potrafił jednak do siebie przekonać trenera Rogali. Czasami bardziej grał dla siebie, niż dla zespołu. W Pionkach kibice za nim jednak przepadają, bo daje rozrywkę błyskotliwymi dryblingami na prawym skrzydle. Ani razu nie wyszedł w pierwszym składzie. Grał zazwyczaj ogony. Zdążył strzelić trzy bramki (piękny gol z Jodłą) i dołożyć dwie asysty. Po wejściu na boisko zawsze potrafił związać rywala, wywalczyć stały fragment gry w bocznym sektorze, a obrońcy przeciwników notorycznie łapali na nim żółte kartki. Piłkarz na zdecydowanie wyższy poziom niż 6 liga w Polsce, ale sztuką jest wkomponowanie go do zespołu i zdecydowane postawienie na "Meksa", co tylko może pomóc i jemu i drużynie.

Szymon Sobieraj - najbardziej zapamiętany z pięknej bramki z blisko 35 metrów w Potworowie. Tylko dwa razy wiosną w wyjściowym składzie, ale co ciekawe w obu tych meczach strzelał gole. W końcówce rundy z powodu kontuzji grał bardzo mało.

Eryk Machnio - jeden mecz w wyjściowym składzie, do tego jedna bramka i asysta. To o wiele lepiej niż jesienią. Ze względu na praktyki szkolne stracił niemal połowę rundę. Jest w stanie się rozwijać i krok po kroku iść naprzód, ale do tego potrzebna jest regularna i ciężka praca.

Mateusz Warchoł - wiosną dostał zdecydowanie więcej minut niż jesienią, ale na pewno chciałby grać częściej. Może występować na środku obrony lub jako defensywny pomocnik. Jako, że są to dwie newralgiczne i bardzo ważne pozycje w każdej drużynie, to trener Rogala ostrożnie wprowadzał go do gry. Gdy dalej będzie tak pracował, to wszystko, co dobre, dopiero przed nim.

Sebastian Pryciak - młodzieżowiec, przeleciał przez klub niczym meteoryt. Tak naprawdę nie dostał od trenera Rogali żadnej poważnej szansy. Jeden z czterech piłkarzy, który ani razu nie wyszedł wiosną w pierwszym składzie. Najwięcej minut na boisku (36) zaliczył z Orłem.

Szymon Ćwiklak - zimą włączony do kadry pierwszej drużyny z zespołu juniorów. Najmłodszy w ekipie. Przed nim jeszcze dużo pracy, ale najważniejsze, że zebrał pierwsze szlify i nie bał się podjąć wyzwania.

 

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.