Dziś mamy 31 lipca 2021 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

Rozkład meczów kontrolnych

24.07 [sobota], godz. 10:00 - Energia II Kozienice 0:3 (0:2)

28.07 [środa], godz. 18:00 - Królewscy Jedlnia 0:7 (0:3)

3.08 [wtorek], godz. 18:30 - Gracja Tczów

 

I runda okręgowego Mirax Pucharu Polski

7/8 sierpnia, godz. 17:00

Proch Pionki - Drogowiec Jedlińsk

Ostatni mecz

Tygrys Huta Mińska 3:1 (1:0) Proch Pionki
12 czerwca Godzina 17:00

Galeria


Proch-Bron

Nasi sponsorzy

 

 

Uwaga kibice i kolekcjonerzy. Klub Sportowy Proch Pionki z okazji 95-lecia wydał unikatową, jubileuszową odznakę. Znaczek jest dostępny w sprzedaży w cenie 15 zł. Odznaka metalowa, lakierowana, kolorowa i pozłacana, wymiary 2,5x2,5cm, przypięcie typu pins. Każdy znaczek pakowany jest indywidualnie.

Kontakt pod numerem tel. 663-236-277 lub j.wojtaszewski@wp.pl

Możliwa sprzedaż wysyłkowa. Ilość odznak mocno ograniczona.

Podsumowanie rundy (2). Statystyki i oceny indywidualne

Data publikacji: 02-12-2020r. Godz. 18:25

Dwudziestu piłkarzy grało w Prochu Pionki w rundzie jesiennej 2020. W tym czasie zespół prowadziło dwóch trenerów, Bolesław Strzemiński i Ryszard Kłusek. W drugiej części podsumowanie indywidualne statystyki oraz oceny każdego z zawodników.

Podsumowanie rundy (2). Statystyki i oceny indywidualne

Broński Filip - 16-latek włączony do szerokiej kadry z zespołu juniorów. Zadebiutował w meczu z Wilgą. Najwięcej minut na boisku (26) spędził w pucharowym pojedynku w Białobrzegach. Trener Kłusek lubi i chce stawiać na młodzież. Dlatego Broński w najbliższych miesiącach ma idealną okazję, żeby rozwinąć się i wejść na wyższy poziom.

 

Cherkashyn Oleksijj - braki kondycyjne i szybkościowe nadrabiał ambicją i sporą agresją w grze. Miał też sporo pecha, bo przez chorobę czy drobne urazy słabiej wyglądał w końcówce rundy. Głównie grał na lewej obronie, ale swój najlepszy występ (Mińsk Mazowiecki) zaliczył co ciekawe na środku defensywy.

 

Glimasiński Kacper - sprowadzony w wakacje z B-klasowego Legionu Suskowola. Miał wzmocnić rywalizację wśród młodzieżowców i namieszać na lewej stronie obrony. Zamiast tego po czterech meczach zrezygnował z gry i tyle go widziano...

 

Janiszewski Bartłomiej - podstawowy zawodnik u wszystkich trenerów odkąd trafił do Prochu. Rundę jesienną zaczynał na środku obrony wobec problemów zdrowotnych Jaworskiego. Potem już do końca grał na pozycji defensywnego pomocnika (wyjątek Sokołów Podlaski). Zawsze solidny, nie schodzi poniżej określonego, wysokiego poziomu. Tylko raz zabrakło go w składzie, ale wtedy, gdy musiał pauzować za żółte kartki. Specjalista od strzelania ważnych bramek w trudnych momentach (Oskar - Proch, Proch - Tygrys).

 

 

Kacper Jaroszek jest nie tylko pewnym punktem na środku obrony, ale też etatowym i skutecznym wykonawcą rzutów karnych.

 

Jaroszek Kacper - podstawowy zawodnik u każdego z czterech ostatnich trenerów Prochu. Wcześniej próbowany na pozycji defensywnego pomocnika, ale zdecydowanie lepiej czuje się na środku obrony. Gdyby nie dwie żółte kartki z Zamłyniem zaliczyłby pewnie wszystkie mecze od 1 do 90 minuty. Ostatnio także etatowy wykonawca rzutów karnych i nawet w trudnych momentach meczu jest w tym elemencie gry bezbłędny.

 

Jaworski Mateusz - pechowo zaczął swoją przygodę z Prochem, bo od problemów zdrowotnych, przez które zabrakło go w dwóch pierwszych meczach. Zadebiutował z Oskarem i pokazał się wtedy naprawdę z niezłej strony, a co najważniejsze pomógł drużynie zagrać pierwszy mecz na 0 z tyłu. Nie schodził poniżej określonego poziomu, ale miał kilka słabszych momentów, jak czerwona kartka w Mińsku Mazowieckim czy pechowy gol samobójczy z Tygrysem. Na środku obrony dobrze rozumiał się z Kacprem Jaroszkiem. Jeśli tylko był zdrowy i nie pauzował za kartki, to grał w każdym meczu od 1 do 90 minuty. Spośród wszystkich obrońców w kadrze dostał najmniej żółtych kartek, bo tylko dwie i to w jednym meczu (Mińsk Mazowiecki).

 

Kapusta Emil - pierwsze siedem meczów zagrał od deski do deski. Załamanie formy przyszło w środku rundy (Wilga, Huta Czechy, Mszczonowianka), ale zbiegło się to ze słabszym okresem gry Prochu. Pod koniec jesieni odzyskał miejsce w składzie.

 

Kowal Mikołaj - na Sportową 4 trafił po to, żeby się uczyć. Wcześniej grał w B-klasowym Legionie Suskowola. Tylko jeden mecz, za to w wyjściowym składzie. Było to zarazem pożegnanie trenera Strzemińskiego z Prochem. W sparingach grał odważnie, nie bał się dryblować na skrzydle. Długo nie potrafił przebić się do składu, a po przyjściu trenera Kłuska szybko doznał urazu pachwiny i zrezygnował z gry w piłkę.

 

 

Michał Kozakiewicz jesienią grał na trzech różnych pozycjach. Wszystkie mecze zaczynał w wyjściowym składzie.

 

Kozakiewicz Michał - zawodnik, który jesienią zagrał chyba na największej liczbie pozycji. Na inaugurację z Mazowszem zaczynał na lewej obronie. Miał epizody na lewej pomocy, ale zdecydowanie najlepiej czuł się w roli defensywnego pomocnika w duecie z Janiszewskim. We wszystkich meczach wychodził w pierwszym składzie.

 

Leśnowolski Bartosz - trzeci młodzieżowiec z największą liczbą minut w rundzie jesiennej po Orczykowskim i Kozakiewiczu. Dobra technika i panowanie nad piłką. Słabiej wyglądał pod względem fizycznym, chociaż nie jest i raczej nie będzie typem szybkościowca. Najczęściej z całej kadry wchodził na boisko z ławki rezerwowych. Jeżeli dobrze przepracuje zimę ma spore szanse, żeby stać się pierwszym wyborem dla trenera Kłuska jeżeli chodzi o obsadę pozycji młodzieżowca.

 

Orczykowski Bartłomiej - dla zawodnika wypożyczonego z Jodły była to debiutancka runda na czwartym poziomie rozgrywek i wypadła całkiem obiecująco. Nie zawsze "Orczykowi" wszystko wychodziło, ale zawsze można było liczyć z jego strony na ambicję i maksymalne zaangażowanie. Bezkompromisowy, odważnie atakuje piłkę, a najlepszym tego dowodem była akcja bramkowa na wagę trzech punktów z Oskarem w Przysusze. Tylko raz zaczął mecz na ławce rezerwowych. Rundę skończył z bilansem trzech bramek i dwóch asyst.

 

Pisarski Filip - dla 17-latka pozyskanego w wakacje z Akademii Stara Starachowice to był debiut na poziomie czwartej ligi. Jesienią spędził na boisku tylko 151 minut. Grał na pozycji bocznego obrońcy lub bocznego pomocnika, czyli tam, gdzie młodzieżowcy najczęściej dostają szansę. Trener Kłusek wystawił go w podstawowym składzie na mecz z Mszczonowianką i to spotkanie pokazało, że jeszcze przed nim dużo nauki.

 

Rak Kacper - pierwszy wakacyjny transfer trenera Strzemińskiego. Sprowadzany z myślą, że będzie liderem i jednym z motorów napędowych drużyny. Nie wypaliło i w efekcie zagrał tylko 8 meczów w wyjściowym składzie. Na pewno nie pomagało mu to, że był rzucany po różnych pozycjach. Z Mazowszem zaczął na skrzydle i był to obiecujący początek poparty asystą. W środku rundy stracił miejsce w składzie. Potem grał też jako ofensywny pomocnik, ale najlepsze swoje mecze zaliczył w końcówce rundy (Zamłynie, Podlasie), gdzie ustawiony był bliżej środka boiska. 806 minut i tylko jedna bramka i jedna asysta. Oczekiwania na pewno były większe.

 

 

Pod okiem trenera Ryszarda Kłuska drugie piłkarskie życie w Prochu dostał "Meks" Siwahla.

 

Siwahla Mkhanyiseli - rundę jesienną w jego wykonaniu trzeba podzielić na dwie części, przed i po pojawieniu się w klubie trenera Ryszarda Kłuska. Po powrocie ze Słowacji u trenera Rogali grał mało, potem u trenera Strzemińskiego jeszcze mniej. Dopiero trener Kłusek zaryzykował i odważnie postawił na skrzydłowego z RPA. Może to nie jest do końca ten sam "Meks", który zaczynał trzy lata temu swoją przygodę w Pionkach, ale w drugiej części rundy na pewno pomógł drużynie. Odzyskał radość z gry, znowu potrafił dryblingiem minąć jednego czy dwóch rywali i wypracować kolegom dobre okazje strzeleckie. Ważne asysty w meczach w Siedlcach i Sokołowie Podlaskim.

 

Siwiec Mateusz - dołączył do zespołu na finiszu rundy po niemal rocznej przerwie od regularnej gry w lidze. Teraz musi nadrabiać stracony czas. Dostał 11 minut na zakończenie pierwszej części sezonu w Sokołowie Podlaskim. Na pewno jest dynamiczny i charakterny, ale do tego musi dołożyć dobre ustawienie na boisku i zgranie się z reszta drużyny. Zimą będzie na to sporo czasu.

 

Skałbania Piotr - zdecydowanie najlepszy z wakacyjnych transferów. Na tle drużyny wyróżniał się przygotowaniem kondycyjnym i zaliczał podczas meczu najwięcej kilometrów. Początkowo ustawiany w środku pola, gdzie nie dawał drużynie tyle, kiedy był bliżej bramki rywali. Od momentu, w którym trener Kłusek ustawił go na pozycji numer 9, zaczął regularnie punktować. W siedmiu ostatnich meczach strzelił dwa gole, dołożył pięć asyst i wywalczył dwa rzuty karne.

 

 

Kapitan Mateusz Szczepański dobrze radził sobie na lewej stronie obrony.

 

Szczepański Mateusz - kapitan Prochu chyba najbardziej zyskał na ostatnich zmianach trenera w klubie. U Roberta Rogali często był rezerwowym. Sezon zaczął bardzo dobrze, bo grając na pozycji numer 9 strzelił dwa gole Mazowszu Grójec. Później równał do formy zespołu. W debiucie trenera Kłuska w Mińsku Mazowieckim, nieco z konieczności po czerwonej kartce dla Jaworskiego, trafił na lewą obronę. Grywał tam już wcześniej i teraz też sobie poradził. Jedyny minus, to spora liczba żółtych kartek.

 

Tworek Igor - trafił do Prochu w wakacje z Centrum Radom, gdzie nieźle radził sobie w środku pola. Niestety to, co wystarczyło na Ligę Okręgową, okazało się zdecydowanie za mało na boiska czwartej ligi. Tylko jeden mecz w wyjściowym składzie, na inaugurację z Mazowszem. Trener Kłusek kompletnie nie widział dla niego miejsca w składzie, a i chyba sam zawodnik brakiem regularności w treningach nie dał sobie szansy. U trenera Kłuska zagrał w lidze tylko 15 minut. Jeszcze przed końcem rundy dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu.

 

Wnuk Kacper - kolejny z zawodników, który najwięcej zyskał po zmianie trenera i ustawieniu go bliżej bramki, na pozycji numer 10. Zaczął trafiać do bramki rywali dopiero po pojawieniu się w klubie trenera Kłuska. Najlepszy strzelec zespołu (6 goli) i lider klasyfikacji kanadyjskiej. Wszystkie mecze zaczynał w wyjściowym składzie. Autor najładniejszej bramki rundy w spotkaniu w Pionkach z Zamłyniem.

 

 

Norbert Wnukowski zagrał we wszystkich meczach rundy jesiennej w pełnym wymiarze czasowym.

 

Wnukowski Norbert - jedyny zawodnik, który zagrał wszystkie mecze rundy jesiennej od 1 do 90 minuty. Zdecydowanie najlepszy mecz zaliczył w Przysusze, a najsłabszy (jak cała drużyna) w Pionkach z Mszczonowianką. Długo zostanie w pamięci jego interwencja w spotkaniu z Radomiakiem II, kiedy świetnie wyczuł intencje strzelającego z kilku metrów Alaina Ebwelle. Najwięcej do poprawy ma przy wznawianiu gry nogą, bo zdecydowanie za często kopie po autach.

 

Zolech Jakub - w lidze nie dostał ani minuty. Zagrał za to w pucharowym meczu w Białobrzegach, o którym lepiej nie pamiętać. Chociaż akurat wtedy nie ponosił większej winy przy żadnej z siedmiu straconych bramek.

 

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.