Dziś mamy 15 grudnia 2018 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

XX Ogólnopolski Turniej Mikołajkowy

rocznik 2009 i młodsi

sobota 15 grudnia, godz. 9:00

hala sportowa przy ul. Sosnowej w Pionkach

Ostatni mecz

Proch Pionki 2:0 (1:0) Iłżanka Kazanów
10 listopada Godzina 13:00

Galeria



Nasi sponsorzy

 

 


 Siłownia Stadion Pionki zaprasza! Kliknij, żeby sprawdzić cennik i godziny otwarcia

Informacje Zarządu KS Proch

Piękny gol Joela, niewykorzystany karny, koszmarna kontuzja kapitana. Na Sportowej znowu się działo! Proch wygrał z Zamłyniem

Data publikacji: 06-10-2018r. Godz. 22:57

W meczu 10. kolejki Ligi Okręgowej piłkarze Prochu Pionki po trudnym i zaciętym boju pokonali 2:1 (0:0) Zamłynie Radom. Bramki w ostatnich minutach strzelali Joel i Daniel Barzyński. Dla drużyny trenera Roberta Rogali była to czwarta wygrana z rzędu, która przy równoczesnej porażce Orła Wierzbica pozwoliła po sobotniej serii gier awansować na drugie miejsce w tabeli. W przyszłą sobotę (13.10) "biało-zielonych" czeka wyjazd do Szydłowca.

Piękny gol Joela, niewykorzystany karny, koszmarna kontuzja kapitana. Na Sportowej znowu się działo! Proch wygrał z Zamłyniem

Sobotni mecz miał swoje dodatkowe smaczki. Przede wszystkim przez osobę trenera Prochu Roberta Rogali, który w ostatnich latach związany był z Zamłyniem Radom i awansował z tym klubem z klasy A do Ligi Okręgowej. Dodatkowo kilka dni temu podczas Gali 20-lecia Zamłynia znalazł się w gronie trzech najlepszych trenerów w historii klubu. A na boisku spotkało się wielu kolegów i nie brakowało ambicjonalnych pojedynków.

 

 

Dwóch Mateuszów, dwóch kapitanów, dwóch najlepszych strzelców w swoich zespołach: Kubica z Zamłynia (z lewej) i Szczepański.

 

STRZELALI PO POPRZECZKACH

Goście zaczęli wysoko, a nawet bardzo wysoko w obronie. To sprawiło, że w pierwszej połowie piłkarze Prochu byli aż osiem razy na pozycji spalonej. Losy meczu powinny rozstrzygnąć się już do przerwy. W 19. minucie Denkiewicz dobrym podaniem otworzył Barzyńskiemu drogę do sytuacji sam na sam. Zamiast strzelać Barzyński odegrał jeszcze Wnukowi, który stał przed pustą bramką i koszmarnie przestrzelił. Może za wcześnie jeszcze trąbić na alarm, ale grający na pozycji napastnika Wnuk po dobrym początku rundy trochę się zablokował i nie strzelił gola w żadnym z ostatnich pięciu meczów ligowych. Kolejną dobrą okazję do tego miał w 30. minucie, kiedy skorzystał z niezdecydowania bramkarza gości Maksyma Orlova i uderzył piłkę głową, ale ta jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki i odbiła się od poprzeczki. Sześć minut później poprzeczkę po mocnym uderzeniu z ostrego kąta ponownie ostemplował Szczepański. Zamłynie w pierwszych 45 minutach oddało zaledwie jeden strzał, ale uderzenie Marcina Trojanowskiego niemal z połowy boiska lepiej przemilczeć.

 

 

W powietrznym pojedynku o piłkę Marcin Trojanowski i Kacper Jaroszek.

 

Pierwsza połowa toczyła się w naprawdę mocnym tempie. Dlatego wiadomo było, że po zmianie stron ten, kto pierwszy otworzy wynik, raczej nie zejdzie z boiska bez punktów. Kluczowe okazało się pojawienie na boisku Joela. Kameruńczyk w środę zagrał naprawdę dobre zawody z Energią, ale mimo tego trener Rogala posadził go na ławce. W ten sposób dał sobie możliwość manewru i wpuszczenia na plac człowieka, który da jakość z przodu. Tajemnicą Joela niech będzie, czy przy bramce na 1:0 mierzył czy tylko dośrodkowywał. Tak czy inaczej "spadła pajęczyna" z bramki gości...i zaczęły się emocje. Gdy w 90. minucie na 2:0 podwyższył Daniel Barzyński wydawało się, że w sobotnie popołudnie nic więcej ciekawego na Sportowej się nie wydarzy.

 

DRESZCZOWIEC W KOŃCÓWCE I PECH KUBICY

Sędzia Piotr Prokop doliczył aż 8 minut do regulaminowego czasu gry, co spowodowane było poważną kontuzją kapitana gości Mateusza Kubicy, którego prosto ze stadionu z urazem ręki karetka zawiozła do szpitala w Kozienicach. W 92. minucie po faulu bramkarza Orlova na Barzyńskim sędzia podyktował rzut karny dla Prochu. Do piłki podszedł Joel. Kameruńczyk w strzałach z wapna miał do tej pory stuprocentową skuteczność (pięć trafień na pięć prób). Tym razem zgubiła go chyba trochę nonszalancja i zbytnia pewność siebie. Za lekko uderzył w swój lewy róg, a intencje strzelca wyczuł bramkarz Zamłynia. Dla Prochu był to już piąty niewykorzystany karny w rundzie jesiennej! 120 sekund później były piłkarz "biało-zielonych" Oskar Bawor trafił na 1:2 i chociaż trochę zrehabilitował się za błąd, który popełnił kilka minut wcześniej.

 

 

W pierwszej połowie boisko z kontuzją opuścił Konrad Chodyra z Zamłynia (przy piłce). Za jego plecami Kacper Wnuk, który przed przerwą miał dwie super okazje na zdobycie gola.

 

JAK PADŁY BRAMKI?

1:0 Joel 82 minuta (ligowy gol numer 9) - piękne, techniczne uderzenie z lewej strony spod linii bocznej. Jeżeli Kameruńczyk mierzył i tak miało to wyglądać, to wyrazy uznania.

2:0 Daniel Barzyński 90 minuta (ligowy gol numer 9) - Kacper Wnuk wyłuskał na 25 metrze piłkę Oskarowi Baworowi i dobrym podaniem wyprowadził Barzyńskiego do sytuacji sam na sam.

2:1 Oskar Bawor 90+4 minuta - Patryk Szubiński zbyt łatwo ograł obrońców Prochu i wyłożył "ciasteczko" Baworowi, który w sytuacji sam na sam nie mógł się pomylić.

 

Proch: 1. Maik - 14. Denkiewicz, 5. Kapusta, 19. Kowalkowski, 8. Pryciak (90+8', 16. Trzos) - 13. Nowocień (90+3', 6. Mucha), 3. Jaroszek, 10. Kisiel (52', 25. Joel), 7. Barzyński - 9. Szczepański (kpt) (90+7', 15. Warchoł) - 11. Wnuk.

 

rezerwowy: 12. Kolecki, 2. Pachlerski.

 

Zamłynie: 12. Orlov - 17. Trojanowski (86', 9. Żurek), 5. Chudziński, 3. Jopek, 2. Ścigała - 13. Chodyra (32', 11. Bawor), 6. Woźniak, 7. Stępniewski (78', 14. Oziewicz), 19. Turczyk (86', 18. Popiel), 8. Gregorek - 10. Kubica (kpt) (65', 21. Szubiński).

 

rezerwowi: 1. Jastrzębski, 15. Kośmiński.

 

sędzia: Piotr Prokop (Lipsko)

żółte kartki: Szubiński, Orlov.

widzów: około 250

 

 

Wyjątkowo pechowo zakończył się mecz dla kapitana gości Mateusza Kubicy. Napastnik Zamłynia przy próbie strzału niefortunnie upadł na rękę i z boiska został zniesiony na noszach. Skończyło się na strachu i założonym gipsie na lewą rękę. Jak widać na zdjęciu dobry humor i fason zachował do końca, a kibice w Pionkach pożegnali go brawami.

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.