Dziś mamy 22 stycznia 2018 roku

Multimedia

Ostatni mecz

Proch Pionki 1:1 (1:0) Centrum Radom
18 listopada Godzina 13:00

Najbliższe wydarzenia

Rozkład sparingów

3.02 - Powiślak Końskowola

10.02 - MKS Ryki

17.02 - Wilga Garwolin

24.02 - Stal Poniatowa

3.03 - Wisła II Puławy

10.03 - Skaryszewianka Skaryszew

10.03 - KS Chomentów


 Początek rundy wiosennej w Lidze Okręgowej

17/18 marca

Proch - Gracja Tczów

Najlepsi strzelcy KS Proch

LO

Mateusz Szczepański, Mkhanyiseli Siwahla - 4

 

U-17

Adrian Pachlerski - 3

 

U-14

Jakub Drab I - 12

 

U-12

Michał Drab - 12

Galeria



Nasi sponsorzy

 

W sprzedaży zimowe czapki! Cena 20 zł. Kontakt pod numerem tel. 663-236-277. Rozmiar uniwersalny, herb haftowany.


SIŁOWNIA STADION PIONKI ZAPRASZA!

ul. Sportowa 4

Godziny otwarcia: poniedziałek - piątek 14.30 - 21.30

PROMOCYJNY CENNIK!!

Wejście jednorazowe (do 3 godzin)

12 zł - normalny

10 zł - ulgowy (młodzież do 18 lat)

6 zł - posiadacze Pionkowskiego Lauru Młodzieżowego

Karnety (wejście OPEN)

60 zł - normalny

50 zł - ulgowy (młodzież do 18 lat)

30 zł - posiadacze Pionkowskiego Lauru Młodzieżowego

Więcej informacji pod numerem tel. 515-435-745

Od Mistrzostw Afryki i reprezentacji RPA do radomskiej Ligi Okręgowej. Kim Pan jest Mr. Siwahla?

Data publikacji: 02-01-2018r. Godz. 16:27

Człowiek, który w swoim piłkarskim CV ma kilkadziesiąt meczów w reprezentacjach młodzieżowych U-17, U-20 i U-23 silnej, jak na afrykańskiej warunki Republice Południowej Afryki. Do tego kilkanaście spotkań w ekstraklasie i zdobyty Puchar Ligi z Ajaxem Kapsztad. Co robi w Polsce i jak tu trafił? Do tego ciekawostki z piłkarskiej kariery, czyli Mkhanyiseli "Meks" Siwahla, jakiego nie znacie. Opowiedział o swoich pierwszych świętach w Europie, najlepszych momentach kariery i czym futbol w Afryce różni się od tego na naszym kontynencie.

Od Mistrzostw Afryki i reprezentacji RPA do radomskiej Ligi Okręgowej. Kim Pan jest Mr. Siwahla?
Siwahla (z prawej) z trofeum Pucharu Ligi RPA zdobytym z Ajaxem Kapsztad - 13 grudnia 2008

- 15 tysięcy kilometrów, to odległość, jaka dzieli Pionki od Kapsztadu (Cape Town w oryginalnym nazewnictwie – przyp. red.) w Republice Południowej Afryki. Dla Ciebie była to podróż w nieznane. Wiedziałeś coś wcześniej o Polsce?

- Nie wiedziałem kompletnie nic o Polsce. Jedyne co, to oglądałem kiedyś w telewizji piłkarski mecz towarzyski naszych reprezentacji.

- Spędziłeś pierwsze święta Bożego Narodzenia w Polsce. Jak wrażenia?

- To były moje pierwsze święta poza Afryką i wszystko było dla mnie kompletnie nowe. Najważniejszą rzeczą było poznanie kultury i zwyczajów. Do tego dochodziły problemy z językiem, bo rozmawiam tylko po angielsku. Zostałem fajnie ugoszczony, jedzenie też było super i nawet kłopotów z porozumiewaniem się nie było większych.

- Przygotowałem się do tego wywiadu i muszę przyznać, że piłkarskie CV Siwahli robi wrażenie. Zacznijmy od początków Twojej kariery. Rok 2005 i czwarte miejsce na Mistrzostwach Afryki do lat 17. Strzelałeś bramki w eliminacjach i podczas turnieju finałowego rozgrywanego na stadionach Gambii.

- Mieliśmy fajny zespół prowadzony przez dobrego trenera. To zawsze zaszczyt zagrać dla reprezentacji narodowej. Dla mnie to było świetne doświadczenie, bo mogłem zagrać przeciwko najlepszym reprezentacjom w Afryce. Przegraliśmy wtedy w półfinale z gospodarzami 1:2.

- Nie zawsze udaje się przełożyć sukcesy w futbolu młodzieżowym na te w dorosłym. Chociaż jest dobry przykład. Podczas wspomnianego turnieju w Gambii reprezentacja RPA zremisowała z Nigerią. Grał w niej Sunday Mba. Ten sam piłkarz w 2013 roku strzelił zwycięskiego gola dla Nigerii w finale Mistrzostw Afryki wygranym 1:0 z Burkina Faso. Grał w klubach europejskich. Takich piłkarzy z tamtego turnieju w 2005 roku było wielu. Dlaczego podobnej kariery nie zrobił Mkhanyiseli Siwahla. Co poszło nie tak?

- W młodości popełniłem kilka błędów. To wynika ze stylu życia w RPA. Potem dorastasz i rozumiesz wiele rzeczy. Nieraz trzeba zacząć wszystko od nowa, w innym miejscu. Bez tego, co mówią i myślą o tobie w RPA, gdzie sporo osób mnie zna. Nieraz jest lepiej zacząć nowe życie poza Afryką. Nie ma znaczenia, jaki to klub i która liga. Chcę pokazać, że w futbolu coś jeszcze znaczę i małymi krokami to osiągnąć.

- Podczas swojej kariery pracowałeś z wieloma trenerami i grałeś przeciwko znanym piłkarzom. Których najlepiej wspominasz?

- Pierwszy trener, o którym muszę powiedzieć to Muhsin Ertugral (Turek od ponad dziesięciu lat prowadzący czołowe kluby ekstraklasy RPA, obecnie jest trenerem Ajaxu Cape Town – przyp. red.). To on dał mi szansę i wzmocnił moją pewność, że mogę być dobrym piłkarzem. Moment, w którym odszedł z Ajaxu Cape Town, to czas, w którym wszystko dla mnie zaczęło iść źle. Zawsze był blisko mnie i otrzymywałem od niego wiele podpowiedzi. On znał i rozumiał nasz futbol i system gry Ajaxu, a to sprawiało, że wszystko było łatwiejsze. Dobrze wspominam też swojego trenera z reprezentacji młodzieżowych. Był nim Steve Komphela, który obecnie prowadzi Kaizer Chiefs. Dawał nam dużo wolności i pozwalał cieszyć się grą w piłkę. Jeżeli chodzi o kolegów z szatni, to dobrze mi się grało z Cliffordem Ngobeni i Thulani Serero (przez sześć lat zawodnik Ajaxu Amsterdam – przyp. red.).

- A najtrudniejsi przeciwnicy, z którymi mierzyłeś się na boisku?

- W reprezentacji młodzieżowej w spotkaniu z Nigerią spotkałem naprawdę bardzo dobrego lewego obrońcę. Wysoki, silny fizycznie zawodnik. Potem grał w ligach Francji i Włoch. Ja jestem niskiego wzrostu i zawsze mocno mnie poniewierał. (Po wywiadzie „Meks” przypomniał sobie to nazwisko i okazało się, że tym piłkarzem był Taye Taiwo – 54-krotny reprezentant Nigerii, były piłkarz Olympique Marsylia, AC Milan czy Dynama Kijów – przyp. red.).

- W internecie można znaleźć informację, że jesteś uważany za najmłodszego w historii piłkarza w profesjonalnym futbolu RPA, który zdobył gola w meczu o stawkę. Dokonałeś tego w wieku 15 lat i 174 dni grając w Pucharze RPA w barwach Ajaxu Cape Town. Możesz opowiedzieć tę historię?

- Pamiętam ten dzień. Trenowałem wtedy z drużyną U-17 w Ajaxie Cape Town. To był chyba poniedziałek. Trener przyszedł do mnie i powiedział przygotuj się, bo w środę zagrasz w pierwszej drużynie. Strzeliłem gola w debiucie i tak zaczęła się moja poważna kariera.

 

 

"Meks" Siwahla dobrze odnalazł się w polskiej rzeczywistości. Jak sam przyznał, swoje pierwsze święta poza Afryką naprawdę będzie mile wspominał.

 

- W Republice Południowej Afryki znany jesteś pod przydomkami „Ntsimbi” albo "Makalegs". Co to znaczy i skąd się wzięły te pseudonimy?

- "Makalegs" zostało wymyślone od mojego imienia Mkhanyiseli. A tam, gdzie dorastałem nazywali mnie "Ntsimbi". Ponieważ byłem silny i już w młodym wieku grałem w zespołach seniorów.

- Kolejny wyrywek z kariery Mkhanyiseli Siwahli. Grudzień 2008 roku i pamiętne zdjęcie, na którym trzymasz Puchar Ligi wywalczony z Ajaxem Cape Town po finałowej wygranej 2:1 z Orlando Pirates. To był dla Ciebie najlepszy piłkarski czas?

- Najlepsze chwile to czas spędzony właśnie w Ajaxie Cape Town, gdzie tak naprawdę wszystko się zaczęło. Zdobyliśmy Puchar Ligi i byliśmy bardzo blisko zdobycia mistrzostwa kraju.

- Przeszedłeś przez wszystkie szczeble w reprezentacjach młodzieżowych, od U-17 do U-23. Zaliczyłeś w nich kilkadziesiąt występów, ale mimo tego nie udało się dostać do tej najważniejszej, pierwszej reprezentacji RPA…

- Byłem zbyt młody, a wtedy mieliśmy naprawdę silną reprezentację. Grali w niej zawodnicy dobrze znani w tamtych czasach kibicom w Europie, jak Steven Pienaar, Benni McCarthy, Delron Buckley (warto sprawdzić barwy, jakich klubów reprezentowali – przyp. red.). Zawsze byłem gdzieś tam blisko, ale nigdy nie udało mi się dostać do osiemnastki. Po prostu wtedy byli lepsi ode mnie.

- Jesteś w Polsce od pięciu miesięcy. Jak sobie tutaj radzisz i jakie są główne różnice między futbolem w naszym kraju, a tym w RPA?

- Szczerze muszę powiedzieć, że piłka nożna w Afryce nigdy nie będzie taka sama, jak w Europie. Głównie chodzi mi tutaj o dyscyplinę taktyczną zawodników. W Afryce nawet jak masz potencjał, to trudno jest się wybić. Tutaj cieszę się grą w piłkę. Ludzie są szczerzy. Jeśli coś robisz źle, to po prostu ci o tym mówią. W Europie wszyscy wiedzą, co mają robić na boisku. Piłkarze w RPA mają duże umiejętności, ale nie wiedzą, co z nimi zrobić. Natomiast w Polsce zawodnicy może mają mniejsze umiejętności, ale wiedzą, co i kiedy zrobić z piłką.

- Pierwsze tygodnie w naszym kraju były dla Ciebie na pewno trudne. Miałeś jakieś problemy, żeby dostosować się gry na niższym szczeblu?

- Oczywiście, że były problemy. Gra w tej lidze jest bardzo siłowa. Ja jestem zawodnikiem, który lubi utrzymywać się przy piłce. Teraz wiem, że wszystko musi dziać się szybciej, bo grając w wyższych ligach w Afryce miałem więcej miejsca na boisku niż teraz w Polsce. Tutaj jestem niemal pod nieustannym pressingiem.

- Twoja pierwsza runda w Prochu Pionki to cztery bramki i trzy asysty w szesnastu meczach. Jesteś zadowolony z tych statystyk?

- Oczywiście, że powinienem i mogę dać z siebie jeszcze więcej. Nieważne, jak dobry jesteś, to musisz współgrać z kolegami, bo nie jesteś na boisku sam. Piłka nożna to sport drużynowy i nie możesz polegać tylko na swoich umiejętnościach. W rundzie rewanżowej na pewno będę czuł się lepiej, bo poznałem dobrze kolegów z zespołu i coraz lepiej rozumiemy się.

- Największe piłkarskie marzenie Meksa Siwahli to…

- Odkąd przyjechałem do Polski i cieszę się z tego, co robię, to mam chyba podobne marzenia, jak inni piłkarze z Afryki w Europie. Dzięki swojej ciężkiej pracy chciałbym zagrać w wyższej lidze. Może i do tej pory nie zrobiłem wiele. Potrzebowałem trochę czasu, żeby trener mi zaufał i wiedziałem, że wymaga się ode mnie dużo. Teraz czuję się zdecydowanie lepiej w drużynie i runda rewanżowa powinna być jeszcze lepsza w moim wykonaniu.

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.