Dziś mamy 15 października 2019 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

środa 9 października, godz. 16:00

6. kolejka Radomskiej II Ligi Juniorów Młodszych U-16 grupa 2 (2004)

Proch Pionki - AS Radomiak Radom 9:2 (4:1)

 

sobota 12 października, godz. 9:30

7. kolejka Radomskiej II Ligi Juniorów Młodszych U-16 grupa 2 (2004)

Orzeł Wierzbica - Proch Pionki 1:4 (1:2)

 

sobota 12 października, godz. 11:00

7. kolejka Radomskiej Ligi Orlików U-11 grupa 5 (2009)

Proch Pionki - Energia Kozienice 1:6

 

sobota 12 października, godz. 15:00

10. kolejka Mazowieckiej IV ligi grupa 2 (południe)

Proch Pionki - Oskar Przysucha 1:1 (1:1)

 

niedziela 13 października, godz. 11:00

10. kolejka Wojewódzkiej I Ligi Trampkarzy Młodszych U-14 grupa 2 (2006)

Energia Kozienice - Proch Pionki 1:0 (0:0)

 

niedziela 13 października, godz. 11:00

10. kolejka Radomskiej II Ligi Młodzików U-13 grupa 2 (2007)

Energia Kozienice - Proch Pionki 0:3 (0:1)

Ostatni mecz

Proch Pionki 1:1 (1:1) Oskar Przysucha
12 października Godzina 15:00

Galeria


1.08

Nasi sponsorzy

 


 

Niemoc totalna. Przegrana po kuriozalnych błędach. Proch nie miał pomysłu i siły w ataku

Data publikacji: 15-09-2019r. Godz. 18:43

W meczu 6. kolejki czwartej ligi piłkarze Prochu Pionki przegrali 0:2 (0:1) z Victorią Sulejówek. Wygrana gości jak najbardziej zasłużona i mogła być nawet wyższa. W 13. minucie rzutu karnego nie wykorzystał kapitan Victorii, Sebastian Pindor. Proch stracił nie tylko trzy punkty, ale i kolejnego zawodnika. Po przypadkowym zderzeniu z Emilem Kapustą poważnej kontuzji doznał Joel Tata. Kameruńczyk jeszcze w trakcie meczu trafił do szpitala w Radomiu z rozciętą głową. Będzie musiał odpocząć od treningów przynajmniej przez 10 dni. Dla "biało-zielonych" była to już szósta porażka w meczu o stawkę w Pionkach spośród ostatnich siedmiu gier. Sytuacja jest zła, ale jeszcze nie beznadziejna.

Niemoc totalna. Przegrana po kuriozalnych błędach. Proch nie miał pomysłu i siły w ataku

W sobotę w Pionkach wygrała drużyna lepiej poukładana, grająca mądry futbol i mająca przede wszystkim więcej jakości w ofensywie. Porażka 0:2, to i tak najniższa kara dla grającego bez pomysłu Prochu. Goście mieli przynajmniej trzy-cztery sytuacje do tego, żeby wygrać w bardziej zdecydowany sposób.

 

 

Przed meczem Emil Kapusta odebrał pamiątkowe tablo oraz koszulkę z okazji ligowego meczu numer 100. Obrońca Prochu na pewno nie będzie miło wspominał sobotniego spotkania. Porażka, rozbita głowa po starciu z Konradem Śliwką z Victorii i pechowe zderzenie z Joelem, po którym Kameruńczyk musiał mieć szyte czoło.

 

Trener Robert Rogala kolejny raz zdecydował się na ustawienie z Mateuszem Szczepańskim w ataku i Joelem na skrzydło. Nie przyniosło to kompletnie żadnego rezultatu z Radomiakiem II i z Victorią było tak samo. Kapitanowi Prochu nie można odmówić ambicji i chęci, ale nie jest i nigdy nie będzie zawodnikiem na pozycję numer 9. Dlatego znowu zza linii bocznej można było usłyszeć pokrzykiwania, żeby ofensywni piłkarze Prochu wbiegali w pole karne. Niby się starali i chcieli, ale efektem końcowym tego jest to, że przez 90 minut zawodnicy w biało-zielonych koszulkach oddali zaledwie jeden celny i groźny strzał na bramkę rywali.

 

 

Trójka sędziowska: Jakub Gołda (od lewej), Marcin Sokołowski (w środku) i Piotr Woliński oraz kapitanowie obydwu drużyn, Mateusz Szczepański i Sebastian Pindor.

 

Mecz zaczął się bardzo pechowo, bo w 13. minucie sędzia Sokołowski z Siedlec podjął dość odważną decyzję o podyktowaniu rzutu karnego dla Victorii, czym zaskoczył chyba nawet piłkarzy z Sulejówka. Do piłki ustawionej na wapnie podszedł kapitan przyjezdnych Sebastian Pindor. Pierwszy strzał i dobitkę w świetnym stylu obronił Kuba Maik. Niestety przy okazji doznał urazu barku, a że rezerwowy bramkarz Norbert Wnukowski też nie jest w pełni sił, to Maik bronił do końca z kontuzją.

 

W pierwszej połowie Proch oddał jeden strzał na bramkę rywali, ale uderzenie Kacpra Wnuka z 33. minuty ledwo dotoczyło się do bramki. Goście byli zdecydowanie konkretniejsi w grze do przodu. Blisko szczęścia był aktywny na skrzydle Julian Świątek. A, że szczęściu trzeba umieć pomóc i gra się do gwizdka sędziego, udowodniła sytuacja z 41. minuty, kiedy trampkarski wręcz błąd popełnili do spółki Erwin Kisiel i Kuba Maik. Pomeczowa analiza wideo dobitnie pokazała, że piłka w tej akcji pełnym obwodem nie wyszła poza pole gry.

 

 

Nieźle w sobotę radził sobie Kacper Nowocień. Niestety nie przyniosło to chociaż jednego punktu. Bramkarz gości Borys Kwiatkowski w Pionkach zbytnio się nie ubrudził.

 

W końcowych minutach pierwszej połowy i po kwadransie drugiej trener Rogala musiał dokonać dwóch wymuszonych zmian. W miejsce kontuzjowanego Joela wszedł Kamil Trzos, a Adriana Pachlerskiego na boku defensywy zastąpił Kamil Denkiewicz. Zmieniło się też ustawienie zespołu, ale kompletnie nie zmieniła się gra.

 

Świetną sytuację do podwyższenia wyniku w 57. minucie zmarnował Jan Dźwigała. Miał mnóstwo miejsca i czasu, ale fatalnie przestrzelił nad poprzeczką. W odpowiedzi Erwin Kisiel mocno uderzył z dystansu, niestety niecelnie. Potem dwie dobre okazje w odstępie trzech minut miał Julian Świątek. Za każdym razem dobrze bronił Kuba Maik i wybijał piłkę na rzut rożny. O losach meczu zadecydował (który to już raz?) gol zdobyty po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

 

Na pierwszy groźny i co ważniejsze celny strzał Prochu trzeba było czekać do 89. minuty. Głową uderzył Tomasz Bartosiak, ale czujny w bramce był Borys Kwiatkowski. Jeszcze w doliczonym czasie gry mocno na bramkę Prochu strzelał rezerwowy Kacper Jarosz, ale ponownie górą był Kuba Maik.

 

 

W dwóch ostatnich meczach ligowych w ataku zagrał Mateusz Szczepański. Mimo starań i ambicji kapitan Prochu nie oddał ani jednego celnego strzału z akcji.

 

"Biało-zieloni" przegrali trzeci ligowy mecz z rzędu. Co gorsza w starciach z Piasecznem, Radomiakiem II i Victorią nie mieli za wiele do powiedzenia. Na palcach jednej ręki można byłoby policzyć groźne okazje strzeleckie pod bramkę rywala. Nastroje w drużynie przed najbliższym meczem z KS Warka są bardzo dalekie od dobrych. Pozostaje wierzyć, że drużyna przełamie się i udowodni, że nie powinno się nikogo skreślać.


RAPORT MECZOWY

 

JAK PADŁY BRAMKI?

0:1 Kamil Wróbel 41 minuta - kuriozalny błąd Erwina Kisiela, który najpierw dał sobie wyłuskać piłkę, a potem przekonany, że futbolówka wyjdzie poza boisko pozwolił zawodnikowi gości dograć z końcowej linii na przedpole. W tym momencie Kuba Maik wyszedł z bramki i czekał na gwizdek sędziego. Nie doczekał się, a z prezentu skorzystał najlepszy strzelec gości Kamil Wróbel, który nie mógł nie trafić do pustej bramki.

0:2 Adrian Zarzecki 74 minuta - dośrodkowanie z rzutu rożnego z lewej strony. Wysoki obrońca Victorii nawet nie musiał za bardzo wybijać się w powietrze, żeby strącić piłkę głową.

 

Proch: 1. Maik - 5. Kapusta, 3. Jaroszek, 18. Janiszewski, 6. Pachlerski (62', 14. Denkiewicz) - 19. Bartosiak, 10. Kisiel (74', 8. Ząbkowski), 7. Nowocień, 20. Joel Tata (44', 16. Trzos) - 11. Wnuk (78', 17. Machnio) - 9. Szczepański (kpt) (86', 15. Siwahla).

 

rezerwowi: 77. Wnukowski, 2. Łukaszuk.

 

Victoria: 22. Kwiatkowski - 17. Leleno, 4. Zarzecki, 6. Dębski, 21. Ławcewicz-Musialik - 9. Świątek (84', 11. Słupski), 20. Wysokiński, 23. Pindor (kpt), 10. Dżwigała (75', 7. Jarosz), 19. Śliwka - 99. Wróbel.

 

rezerwowi: 12. Krzyżewski, 5. Minchberg, 15. Nozderka, 32. Gębalski.

 

sędzia: Marcin Sokołowski (WS Siedlce)

żółte kartki: Bartosiak - Pindor

widzów: około 250

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.