Dziś mamy 20 października 2018 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

11. kolejka Radomskiej I Ligi U-19

sobota 20 października, godz. 10:00

Proch Pionki - Mazowsze Grójec

 

12. kolejka Ligi Okręgowej

sobota 20 października, godz. 15:00

Proch Pionki - Powiślanka Lipsko

 

11. kolejka Radomskiej I Ligi U-15

sobota 20 października, godz. 15:00

Powała Taczów - Proch Pionki

 

11. kolejka Radomskiej I Ligi U-13

niedziela 21 października, godz. 14:00

Orzeł Wierzbica - Proch Pionki

Ostatni mecz

Szydłowianka Szydłowiec 1:0 (0:0) Proch Pionki
13 października Godzina 11:00

Galeria



Nasi sponsorzy

 

 


 Siłownia Stadion Pionki zaprasza! Kliknij, żeby sprawdzić cennik i godziny otwarcia

Informacje Zarządu KS Proch

Grali tylko do jednej bramki. Dwa do jaja na święta. Obrzymi pech Michała Majosa

Data publikacji: 31-03-2018r. Godz. 17:23

Pierwszy krok zrobiony. Święta będą udane. Od pewnej wygranej 2:0 z Legionem Głowaczów w Wielką Sobotę zaczęli rundę wiosenną piłkarze Prochu Pionki. Blisko 400 kibiców zobaczyło klasyczny "mecz walki", w którym stroną rozdającą karty i absolutnie panującą nad wydarzeniami byli piłkarze trenera Mariusza Sztobryna. Inauguracji jako jedyny nie będzie dobrze wspominał bramkarz Michał Majos, który na rozgrzewce doznał kontuzji. W wyjściowym składzie na ostatnią chwilę pojawił się Artur Zawodnik. Spisał się pewnie i przede wszystkim nie puścił bramki.

Grali tylko do jednej bramki. Dwa do jaja na święta. Obrzymi pech Michała Majosa

Wbrew pozorom to było dla Prochu trudne spotkanie. Długo wyczekiwana inauguracja, której na pewno towarzyszyło trochę nerwowości. Przed pierwszym gwizdkiem było jej jeszcze więcej, gdy okazało się, że na rozgrzewce kontuzji doznał bramkarz Michał Majos i niemal w ostatniej chwili zastąpił go Artur Zawodnik.

 

 

Dobry mecz w sobotę zagrał Mateusz Szczepański. Kapitan Prochu miał udział przy obu bramkach.

 

Po kilkunastu minutach doskonale można było poznać scenariusz meczu. Goście mądrze ustawieni przez trenera Mateusza Kocyka, schowani w defensywnie, czekający na kontry i mający olbrzymie problemy, żeby na połowie rywala wymienić trzy-cztery podania. "Biało-zieloni" długo wchodzili w spotkanie. Próbowali skrzydłami, wymieniali sporo podań, ale efektu z tego nie było wielkiego. Mniej więcej po 30 minutach gry przewaga Prochu zaczęła się coraz bardziej uwidaczniać.

 

 

Inauguracyjny mecz spotkał się ze sporym zainteresowaniem kibiców.

 

W 27. minucie było blisko bramki samobójczej, kiedy obrońca gości Grzegorz Wilk skiksował i w ostatniej chwili bramkarz Damian Jędrzejczyk wybił piłkę na rzut rożny. To zapoczątkowało serię trzech "kornerów" i zgodnie z podwórkową zasadą "trzy rogi i..." wpadł pierwszy gol dla Prochu. W końcówce pierwszej połowy dwie świetne okazje na podwyższenie wyniku miał Mateusz Szczepański. Najpierw dostał dobre podanie od Mateusza Kołodzieja i wychodził sam na sam, ale naciskany przez Mateusza Marchewkę uderzył nad poprzeczką. W 44. minucie "Fafka" strzelał, a mógł podawać zdecydowanie lepiej ustawionym partnerom.

 

Przyjezdni wyszli z szatni bojowi nastawieni, ale animuszu starczyło im może na kwadrans. Piłkarze z Głowaczowa nadal mieli olbrzymie kłopoty, żeby przedrzeć się przed dobrze i pewnie grającą defensywę Prochu. W efekcie rywale oddali przez 90 minut na bramkę Artura Zawodnika zaledwie dwa strzały i oba niecelne. Wyjątkowo głodny gry był w sobotą Mateusz Szczepański, który szybko zapomniał o słabszej dla siebie rundzie jesiennej. W 54. minucie dobrze z lewej strony dośrodkował Kacper Nowocień, a Szczepańskiemu zabrakło może z pół metra, żeby głową skierować piłkę do siatki.

 

 

Gola w swoim debiucie ligowym strzelił Kameruńczyk Joel Tata Nsah. Na zdjęciu w walce o piłkę z byłym piłkarzem Prochu, Piotrem Mąkosą.

 

W końcówce tempo gry spadło. Trener Mariusz Sztobryn dał szansę wszystkim rezerwowym, stąd i akcje były szarpane, brakowało dokładności i dobrego, ostatniego podania.

 

Kolejnym rywalem Prochu będzie Skaryszewianka. Mecz w przyszłą niedzielę 8 kwietnia o godzinie 11:00 w Skaryszewie.

 

 

W tej sytuacji Mateuszowi Szczepańskiemu zabrakło precyzji. Do ostatniej chwili naciskał go Mateusz Marchewka (numer 8).

 

JAK PADŁY BRAMKI?

1:0 Erwin Kisiel 29 minuta (ligowy gol numer 8) - Mateusz Szczepański dośrodkował z rzutu rożnego na krótki słupek. Tam tor lotu piłki próbowali przecinać obrońca gości Mateusz Marchewka i naciskający go Erwin Kisiel.

2:0 Joel Tata Nsah 67 minuta z rzutu karnego (ligowy gol numer 1) - Adam Warda w polu karnym sfaulował Szczepańskiego. Do piłki podszedł debiutujący w Prochu Kameruńczyk Nsah i spokojnie, bez rozbiegu kopnął w lewy róg.

 

Proch: 21. Zawodnik - 14. Denkiewicz (87', 15. Kapusta), 16. Tkaczyk, 3. Jaroszek, 8. Pryciak - 13. Nowocień (79', 10. Kozicki), 4. Kołodziej, 5. Kisiel (74', 17. Sobieraj), 7. Cierzuch (60', 2. Nsah) - 11. Barzyński (82', 18. Nqabeni) - 9. Szczepański (kpt) (90', 6. Pachlerski).

 

rezerwowy: 77. Majos.

 

Legion: 12. Jędrzejczyk - 8. Marchewka, 3. Wilk, 22. Krupa (kpt), 16. Śmielak - 13. Warda (71', 17. Król), 10. Łukowski, 18. Rokita (56', 19. Mąkosa), 4. Banach, 21. Wolski (90', 15. Lisiewski) - 6. Konopka.

 

rezerwowi: 42. Krynicki, 2. Budziński, 23. Małecki.

 

Sędzia: Maciej Posuniak

żółta kartka: Konopka

widzów: około 400

 

 

Sędzia Maciej Posuniak oraz kapitanowie Mateusz Szczepański i Łukasz Krupa.

 

 

Jednym z pięciu debiutantów był Kacper Nowocień. Aktywny na skrzydle, silny fizycznie, dysponujący dobrym dośrodkowaniem, na pewno zrobi wiele dobrego w rundzie wiosennej.

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.