|

Wszystko, na co piłkarze Prochu ciężko pracowali przez ostatnie dwa tygodnie, prysło w ciągu zaledwie pięciu minut meczu w Przysusze. Czkawką odbijają nam się teraz potracone punkty w spotkaniach z RuszCovią, Plonem czy Oronką.
W niedzielę biało-zieloni zasłużenie przegrali z Oskarem 1:3. 11 punktów straty do lidera, 8 do wicelidera, a w perspektywie kolejne dwa trudne mecze wyjazdowe. Teraz są tylko dwie drogi. Wygrać i dać sobie szansę, albo... wiosną grać tylko dla zdrowia.
Oskar Przysucha - Proch 3:1 (2:0)
Galeria zdjęć i video w rozwinięciu!
Galeria zdjęć TUTAJ
Video TUTAJ
Biało-zieloni rozpoczęli spotkanie w sprawdzonym składzie i ustawieniu. Również gospodarze z Przusuchy posłali do boju wszystko to, co mieli najlepszego.

Dwie stracone przed przerwą bramki obnażyły największe słabości naszej drużyny. Wygrywa i przegrywa cały zespół, ale to indywidualne błędy mają największe znaczenie dla losów spotkania. Kolejny stracony gol po stałym fragmencie gry. Chociaż od razu widać było, że Mateusz Stolarek dobrze bije wolne i trzeba się wystrzegać fauli. Przy trafieniu na 2:0 Mateusz Kszczotek strzela raz i jeszcze potrafi dobić piłkę.
W niedzielę może nie byliśmy dużo gorsi od Oskara, może lepiej i dłużej operowaliśmy piłkę, ale po raz któryś raz Proch pokazuje, że umie grać. Rywal zaś udowadnia, że umie WyGrać.

Po tym uderzeniu Mateusza Stolarka (tyłem, numer 5) bramki nie było, ale kilka minut później obrońca Oskara już się nie pomylił
Honorową bramkę na dwie minuty przed końcem zdobył z rzutu karnego Daniel Grymuła. On też był faulowany i płasko uderzył w lewy róg. W ten sposób chociaż trochę zrehabilitował się za sytuację z 68 minuty, kiedy stracił piłkę w środku pola, czego efektem była kontra i gol na 3:0 dla Oskara.
Po przerwie drużyna trenera Glisty starała się odwrócić losy meczu. Niestety starać się, to nie wszystko. Brakowało groźnych strzałów i klarownych okazji pod bramką Jakuba Studzińskiego. Natomiast kilka kontr miejscowych w przewadze liczebnej, na kilometr pachniało kolejną bramką.
Naszą drużynę w tym roku czekają jeszcze dwa spotkania, oba awansem z rundy wiosennej. Najpierw jedziemy na gorący teren do Lipska, a przedłużoną jesień kończymy pojedynkiem na wyjeździe z nieobliczalnym Potworowem. Trzeba się podnieść po ciosie z Przysuchy i zgarnąć pełną pulą. W innym razie może okazać się, że zima będzie wyjątkowa smutna w tym roku.
Proch: Staniszewski - Gębczyk, Molga, Klimowicz (73 Jurczak), Kołodziejczyk - Grymuła, Cichawa, Hajduk, Michalski - Krupa - Szczepański (73 Sałek)
sędzia: Cezary Kostrzewa
widzów: z Pionek około 80
żółta kartka: Molga

Kibice Oskara pojawili się na meczu pomimo tego, że oficjalnie zawiesili działalność

Rywalizację na doping "nieznacznie" wygrali kibice Prochu
JaW, 30-10-2011, odsłon: 1100 |