Dziś mamy 22 sierpnia 2018 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

4. kolejka Ligi Okręgowej

sobota 25 sierpnia, godz. 17:00

Proch Pionki - Gryf Policzna

Ostatni mecz

Zawisza Sienno 1:2 (1:1) Proch Pionki
19 sierpnia Godzina 15:00

Najlepsi strzelcy KS Proch

LO

Kacper Wnuk - 2

 

U-19

 

U-15

 

U-13

 

Galeria



Nasi sponsorzy

 

 

Siłownia Stadion Pionki zaprasza! Kliknij, żeby sprawdzić cennik i godziny otwarcia

Informacje Zarządu KS Proch

Team spirit umarł w Suskowoli. Dlaczego Pilicy bardziej się chciało? Wokół meczów: statystyki i opinie

Data publikacji: 13-06-2018r. Godz. 21:01

Sporo emocji towarzyszyło dwóm ostatnim meczom Prochu Pionki. Pora na małe resume i uzupełnienie zaległości statystycznych. Najpierw rozgoryczenie po zasłużonej, ale trochę za wysokiej porażce 2:5 z Radomiakiem II w Suskowoli. A tydzień później rozczarowanie, że piłkarze trenera Mariusza Sztobryna zagrali najgorsze 90 minut w tej rundzie i nie pożegnali się z kibicami w dobrym stylu. Stylu, do jakiego wiosną na własnym boisku swoich fanów sami przyzwyczaili.

Team spirit umarł w Suskowoli. Dlaczego Pilicy bardziej się chciało? Wokół meczów: statystyki i opinie

Mecz Radomiak II - Proch miał swoją bogatą historię i nie ma już co do niej wracać. W dużym skrócie "biało-zieloni" postawili się, chcieli, grali ofensywnie, ryzykowali, ale co można zrobić, że Artur Zawodnik to nie Artur Haluch, a Emil Kapusta i Bartosz Kozicki to nie Karol Hodowany i Dariusz Brągiel?

 

Za drugie 45 minut, chociaż może zabrzmi to absurdalnie, bo przecież było 4:1 dla rywali, trzeba piłkarzy Prochu pochwalić. Mieli swoje sytuacje, chcieli coś zrobić na boisku, ale brak skuteczności i indywidualne błędy w pojedynku z takim rywalem były niewybaczalne. Po prostu zawodnicy Radomiaka II wykorzystywali te okazje strzeleckie, które ludzie trenera Sztobryna marnowali.

 

Jeżeli o tytułowym "team spirit", czyli duchu drużyny mowa, to on umarł gdzieś w drodze z Suskowoli do Pionek, a może nawet już przed meczem z Radomiakiem II jeszcze w szatni. Efektem tego była bardzo słaba gra i ostatecznie porażka 1:2 z Pilicą Nowe Miasto. Pierwsza strata punktów w rundzie wiosennej w Pionkach. Szkoda z wielu względów. Można było lepiej pożegnać kibiców i zamknąć "Twierdzę Sportowa" na solidny klucz. Komplet wygranych na własnym boisku - takiego wyniku piłkarze Prochu nie osiągnęli już dawno. Nigdy natomiast za trenerskiej kadencji Mariusza Sztobryna Proch nie przegrał dwóch meczów pod rząd na boiskach Ligi Okręgowej.

 

Na podsumowania przyjdzie jeszcze pora. Ale już dzisiaj można napisać, że przegrane spotkanie z Pilicą było kolejnym dowodem tego, że Proch cały czas czeka na rasowego napastnika. W ostatnich dziesięciu sezonach aż siedem razy najlepszym strzelcem był Mateusz Szczepański. Kapitanowi "biało-zielonych" nie można odmówić charakteru, ambicji, woli walki, ale nie jest i nigdy nie będzie królem pola karnego. Takiego króla od kilku sezonów, chyba od czasów Piotra Bolka, w Pionkach brakuje.

 

A jeżeli mowa o tym, że Pilicy bardziej chciało się chcieć, to dobitnie pokazują to statystyki fauli. Niby szczegół, ale wiele mówiący. Gdy Proch bił się o awans, to piłkarze trenera Sztobryna gryźli trawę i niemal zawsze częściej przekraczali przepisy niż rywale. Po prostu tak im zależało. Mieli wspólny cel i robili wszystko, żeby go osiągnąć. Porażka z Nowym Miastem rozegrała się w głowach, ale niektórych zawodników Prochu boleśnie rozliczyła też na boisku, co do ich przyszłości na Sportowej.


 STATYSTYKI

 

 

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.