Dziś mamy 26 listopada 2020 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

mecz kontrolny

czwartek 26.11, godz. 18:30

Wisła II Puławy - Proch Pionki

Ostatni mecz

KS Cisowianka Drzewce 1:2 (0:2) Proch Pionki
20 listopada Godzina 19:00

Galeria



Nasi sponsorzy

 


 

[WIDEO] Komentarze, ciekawostki, statystyki: dogrywka po meczu Proch - Tygrys

Data publikacji: 25-10-2020r. Godz. 21:00

Po pierwsze charakter, wiara do końca w zwycięstwo, ambicja, zespołowa praca i "team spirit". A po drugie stuprocentowa skuteczność, czyli dwa celne strzały zamienione na dwa gole. Tak w sobotę wyglądali piłkarze Prochu Pionki. "Biało-zieloni" zakończyli rundę jesienną w niezłym stylu i dali kibicom oraz przede wszystkim sobie nadzieje, że jeszcze nie wszystko stracone. Od teraz ani kroku w tył!

[WIDEO] Komentarze, ciekawostki, statystyki: dogrywka po meczu Proch - Tygrys

Bardzo ważny ze sportowego punktu widzenia mecz z Tygrysem Huta Mińska był też swoistym i to dość karkołomnym eksperymentem. Proch musiał sobie radzić bez trenera, bo Ryszard Kłusek przebywa na kwarantannie. W tym trudnym momencie drużyna zdała egzamin. Tymczasowym trenerem został były piłkarz Prochu (30 meczów w sezonie 2012/2013) Kamil Molga, któremu należą się podziękowania, że podjął się wyzwania. Aktywnie pomagali mu Kuba Zolech i Mateusz Szczepański. Emocji było mnóstwo, nerwów jeszcze więcej, ale ostatecznie zespołowa praca przyniosła końcowy sukces. Nie można w tym wszystkim zapomnieć o roli trenera Kłuska, który on-line był z zespołem przed meczem, w jego trakcie i bezpośrednio po zakończeniu.

 

Trzy zdobyte punkty "biało-zieloni" okupili pięcioma żółtymi kartkami. Dla dwóch zawodników, Bartka Orczykowskiego i Emila Kapusty, była to już czwarta kara indywidualna w rundzie jesiennej, a to oznacza pauzę w najbliższym meczu ligowym.

 

Autorem zwycięskiej bramki był Kacper Jaroszek. Dla środkowego obrońcy to już trzeci gol w rundzie jesiennej strzelony z rzutu karnego. Wcześniej trafiał z Pogonią II i Zamłyniem. Jaroszek stał się pierwszym strzelcem jedenastek jeszcze za czasów trenera Rogali, odkąd w meczu Pucharu Polski w Zwoleniu w 90. minucie pomylił się Joel Tata. W poprzednim sezonie vicekapitan Prochu z rzutów karnych trafiał w ważnych momentach meczów z Oskarem czy Błonianką. Skuteczność uderzeń z "wapna" jak na razie wzór!

 

Sobotni mecz Proch - Tygrys był pierwszym w historii ligowym pojedynkiem obu drużyn. Do tej pory "biało-zielonym" słabo wychodziły premiery z nowymi rywalami, bo przegrali z Podlasiem i Hutnikiem Huta Czechy, a jedynym pozytywem był wyjazdowy remis z Mazovią.

 

Samo spotkanie swoim poziomem, nawet jak na czwartoligowe standardy, nie rzuciło na kolana. Gra była często przerywana faulami, brakowało płynnych akcji i dogodnych sytuacji strzeleckich. Proch dosłownie wyszarpał te punkty Tygrysowi sportową złością, determinacją i olbrzymim zaangażowaniem. Piłkarze trenera Kłuska wyglądali na ludzi, którzy wyszli na boisko walczyć o przeżycie, bo przecież mieli świadomość, że ewentualna porażka może ich zepchnąć na samo dno, z którego bardzo ciężko byłoby się wydobyć.

 

Kiedy po raz ostatni Proch jako pierwszy stracił bramkę i wygrał mecz? To było tak dawno (półtora roku temu), że mało kto może o tym pamiętać. Dokładnie 7 kwietnia 2019 roku w 19. kolejce Ligi Okręgowej sezonu 2018/2019 drużyna prowadzona przez trenera Rogalę przegrywała 0:1 na wyjeździe z Gryfem Policzna i ostatecznie wygrała 2:1. Z tą różnicą, że wtedy wyrównującą bramkę strzeliła jeszcze przed przerwą. Takie zwycięstwa zawsze budują mentalnie, podwójnie cieszą, a sobotnie tym bardziej, bo zostało odniesione w naprawdę wyjątkowych okolicznościach.

 

Na zwycięstwo zapracował cały zespół i ławka rezerwowych, a także trenerzy. Indywidualnie dwa ciepłe słowa trzeba jednak napisać o Piotrku Skałbani, który miał bezpośredni udział przy obu bramkach. No i oczywiście Bartek Janiszewski. Tak, jak w meczu z Oskarem Przysucha, znalazł się we właściwym miejscu i czasie, poczuł krew i chociaż jest defensywnym pomocnikiem, to poszedł za akcję i zdobył naprawdę ważną bramkę.

 

Z ciekawostek statystycznych można wspomnieć o tym, że "Meks" Siwahla rozegrał swój 51 ligowy mecz dla Prochu. Skrzydłowy z RPA ostatnio jest w naprawdę niezłej formie. Zajmuje drugie miejsce pod względem liczby oficjalnych spotkań w biało-zielonych barwach. Kameruńczyk Joel Tata uzbierał tych meczów 61. Siwahla może go w tym sezonie przegonić, ale warunek jest jeden: na rundę rewanżową musi zostać w Pionkach.

 


KOMENTARZE

Dominik Jarzębski (Tygrys): - Gratulacje dla zespołu gospodarzy. Zdecydowanie zasłużyli na zwycięstwo. My jako drużyna nie byliśmy dzisiaj w stanie ani zrealizować założeń taktycznych, ani nawiązać równorzędnej walki. Na pewno brak pierwszego trenera na ławce miał jakieś znaczenie. Jeżeli chodzi o nasz środowy mecz w finale okręgowego Pucharu Polski, to moim zdaniem nie miał on wpływu na naszą postawę w Pionkach.

Mateusz Szczepański (Proch): - To był ciężki mecz, ale założenie mieliśmy jedno, trzy punkty i odbicie się od strefy spadkowej. Do przerwy przegrywaliśmy 0:1, ale weszliśmy do szatni i powiedzieliśmy sobie, że wygramy. To też duża zasługa trenera Kłuska, który zaszczepił w nas wolę walki. Chwała chłopakom, bo zostawili mnóstwo zdrowia na boisku. Trzy punkty zostają w Pionkach i to jest najważniejsze. Zwycięstwo z Tygrysem dedykujemy trenerowi, który nie mógł dzisiaj być z nami. To była zespołowa praca. Podpowiadał Kamil Molga, pomógł Kuba Zolech, wszyscy żyliśmy i konsultowaliśmy decyzje z naszym trenerem, który cały czas był z nami na łączach.

 

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.