Dziś mamy 18 listopada 2019 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

czwartek 14 listopada, godz. 14:30

Radomska II Ligi Młodzików U-13 (2007)

*mecz barażowy o awans do Radomskiej I Ligi

Proch Pionki - Powała Taczów 3:2 (2:2)

 

sobota 16 listopada, godz. 12:00

15. kolejka Mazowieckiej IV ligi grupa 2 (południe)

Mazur Karczew - Proch Pionki 2:0 (1:0)

 

sobota 16 listopada, godz. 11:00

Radomska II Ligi Młodzików U-13 (2007)

*rewanżowy mecz barażowy o awans do Radomskiej I Ligi

Powała Taczów - Proch Pionki 5:0

Ostatni mecz

Mazur Karczew 2:0 (1:0) Proch Pionki
16 listopada Godzina 12:00

Galeria



Nasi sponsorzy

 


 

[WIDEO] Komentarze, ciekawostki, statystyki: dogrywka po meczu Proch - Błonianka

Data publikacji: 28-10-2019r. Godz. 11:08

To był fajny mecz, nie zapomnimy go długo. Blisko 300 kibiców dostało w sobotę mnóstwo emocji i przede wszystkim dziewięć bramek. Pojedynek Proch - Błonianka to było spotkanie z typu, po których chce się wracać na stadiony. Pewnie inaczej odbierają to trenerzy Robert Rogala i Radosław Bartoszewicz. O ile w grze do przodu ich drużyny wyglądały naprawdę dobrze, to obrońcom i obydwu bramkarzom w skali szkolnej można wystawić ocenę dostateczną łamaną na mierną.

[WIDEO] Komentarze, ciekawostki, statystyki: dogrywka po meczu Proch - Błonianka

Strzelić cztery bramki na własnym boisku i przegrać mecz? Takie przypadki piłkarzom Prochu trafiały się ekstremalnie rzadko. Dość napisać, że nie udało się odnaleźć podobnej sytuacji po 1945 roku. Oczywiście były historie, że Proch cztery razy pakował piłkę do siatki rywala i nie wygrywał (wiosna 2019 na wyjeździe z Zamłyniem Radom 4:4, wiosna 2010 u siebie z KS Potworów 4:4), ale zejść z placu pokonanym, to już wyższa szkoła jazdy.

 

Po raz ostatni pięć goli w Pionkach "biało-zieloni" stracili w październiku 2016 roku, przegrywając wtedy w czwartej lidze 3:5 z Mszczonowianką Mszczonów. Co ciekawe można znaleźć pewien element wspólny z sobotnim meczem, a jest nim Marcin Gregorowicz. Wtedy w ważnych momentach trafiał dla Mszczonowianki, w sobotę w Pionkach zdobył wyrównującą bramkę dla Błonianki.

 

Jeżeli już o golach mowa, to trenerzy Rogala i Bartoszewicz na pewno stracili sporo nerwów patrząc na to, co wyprawiają ich obrońcy i bramkarze. Ponad połowa bramek w ogóle nie powinna paść, jeżeli defensorzy i obaj golkiperzy znajdowaliby się w dobrej dyspozycji.

 

W pierwszej połowie gra obronna Prochu wyglądała naprawdę solidnie. Do tego stopnia, że dysponująca najmocniejszą ofensywą ligi Błonianka praktycznie nie zagroziła bramce bronionej przez Kubę Maika. Atak gości na pewno rozruszał wprowadzony na boisko w 54. minucie Marcin Gregorowicz.

 

Kontaktowa bramka dla Błonianki wpadła po wybiciu z piątki przez Kubę Maika, wygranej walce o piłkę w powietrze i złym ustawieniu obrońców, których w prosty sposób zaskoczył Sebastian Czapa. Przy golu Śmiecińskiego na 2:3, zarówno strzelający i podający mieli za dużo miejsca na linii pola karnego. Zdecydowanie lepiej mógł się też zachować Kuba Maik, bo strzał poszedł w krótki róg. Kuriozum był gol Gregorowicza na 3:3. Poprzedziło go dośrodkowanie, gdzie piłka leciała kilka sekund i obrońcy mogli ją wcześniej strącić, a potem strzał głową z jedenastego metra, przy którym napastnik gości nawet nie musiał wyskoczyć w powietrze. No i wreszcie rzut karny na 3:5. Nie powinno do niego dojść, gdyby środkowi obrońcy skasowali akcję w środku pola, a mieli na to dwie szanse.

 

Warto też wyszukać pozytywy. Wśród nich jest na pewno pierwsze trafienie w ligowym meczu w drużynie seniorów Kamila Trzosa. Już dwa tygodnie temu mógł zostać bohaterem, ale zabrakło mu szczęścia, kiedy w ostatnich minutach meczu z Oskarem trafił w słupek. W sobotę dostał od trenera Rogali siedem minut i w pełni je wykorzystał. Był aktywny, szukał gry, no i w końcu zdobył kontaktową bramkę.

 


KOMENTARZE TRENERÓW

Radosław Bartoszewicz (Błonianka): - W pierwszej połowie trudno nam było kreować sytuacje, gdyż drużyna Prochu grała bardzo defensywnie, blisko siebie i skupiona przede wszystkim na tym, żeby piłkę wybijać. Nasze dwa błędy i brak koncentracji zakończyły się niestety dwiema bramkami. Cieszy mnie to, że potrafimy świetnie zareagować i wyjść z trudnych sytuacji.

 

Robert Rogala (Proch): - Mieliśmy pomysł na rywala. Chcieliśmy przeczekać pierwszy napór i potem coś skontrować. Prowadziliśmy do przerwy 2:0 i powiedzieliśmy sobie, że nic nie zmieniamy w drugiej połowie. Nagle dajemy się zepchnąć do bardzo głębokiej defensywy. Nie możemy tak szybko tracić bramek po tym, jak sami je strzelamy. Powinniśmy wytrzymać 10-15 minut i ostudzić zapędy Błonianki, która ma aspiracje do wygrania ligi. W drugiej połowie po stronie rywala widać było jakość w rozegraniu piłki i w uderzeniach na bramkę.

 

 

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.