Dziś mamy 11 sierpnia 2020 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

Ostatni mecz

Proch Pionki 2:1 (1:1) Zwolenianka Zwoleń
25 lipca Godzina 11:00

Galeria



Nasi sponsorzy

 


 

[WIDEO] Komentarze, ciekawostki, statystyki: dogrywka po meczu Proch - Victoria

Data publikacji: 15-09-2019r. Godz. 20:04

Tylko jedna wygrana w sześciu meczach - bilans Prochu Pionki w rundzie jesiennej jest daleki od oczekiwań. Ostatnie tygodnie i mecze z Piasecznem, Radomiakiem II oraz Victorią boleśnie obnażyły wszystkie bolączki drużyny. Do tego dochodzą niekończące się problemy kadrowe i kontuzje kolejnych zawodników.

[WIDEO] Komentarze, ciekawostki, statystyki: dogrywka po meczu Proch - Victoria

W sobotę ze względu na sprawy osobiste nie mógł zagrać Patryk Kędra. Kontuzjowani od dłuższego czasu Cezary Zieliński i Kuba Skarbek wrócą do gry nie wcześniej niż w październiku. Nie w pełni sił jest również bramkarz Norbert Wnukowski. Jakby pecha było mało, to w meczu z Victorią Joel Tata dość nieszczęśliwie nabawił się urazu czoła, konieczne było szycie i teraz odpocznie od treningów przez 10 dni. Emil Kapusta skończył mecz z rozciętą głową i opatrunkiem, a Kuba Maik przy obronie rzutu karnego i dobitki nabawił się problemów z barkiem i nie był w pełni sprawny. Sportowa 4 zamienia się powoli w szpital, a końca zdrowotnych kłopotów niestety nie widać.

 

Szczęścia nie przyniosły też nowe stroje meczowe ufundowane przez sponsora głównego klubu firmę QFG, które w sobotę miały swój debiut.

 

Tak naprawdę nie wiadomo, który pożar trener Rogala musi szybciej ugasić. Czy ten z anemią w ofensywie, czy ten z kolejnymi traconymi golami po rzutach rożnych. Proch od dawna nie posiada zawodnika na pozycję numer 9. Ostatnio grał tam Joel, ale od kiedy przeszedł na skrzydło, w ataku panuje totalna niemoc. Brakuje strzałów, przytrzymania piłki z przodu czy po prostu odnajdywania się w polu karnym i cierpliwego czekania na dogrania od skrzydłowych. W trzech ostatnich meczach ligowych "biało-zieloni" nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką przeciwnika po kombinacyjnej akcji, kontrze czy szybkiej wymianie podań i dograniu ze skrzydła. Co do rzutów rożnych, to tutaj sytuacja jest niezmienna. Co mecz inny zawodnik gubi krycie, a rywale nie mają litości. Tak było z Józefovią, Piasecznem, Zwolenianką i w sobotę z Victorią. Pytanie kiedy się to skończy już od dawna pozostaje bez odpowiedzi...

 

Pierwsze minuty jesienią w lidze dostał Eryk Machnio. W dwóch spotkaniach Pucharu Polski strzelił cztery gole, ale szybko przekonał się, że liga stawia zdecydowanie wyższe wymagania.

 

Odbiciem ostatnich wyników jest niestety frekwencja na trybunach Stadionu Miejskiego przy ul. Sportowej 4. W sobotę była zdecydowanie najniższa w tej rundzie. Chociaż każdy może powiedzieć, że kibic jest z drużyną na dobre i złe, to trudno dziwić się ludziom, że coraz rzadziej zaglądają na mecze Prochu, skoro "biało-zieloni" na własnym boisku ostatnio nie wygrywają.

 


KOMENTARZE TRENERÓW

Robert Rogala (Proch): - Ciężko powiedzieć coś pozytywnego po takim meczu. Tracimy kolejnego zawodnika, a plaga kontuzji rozbija nam możliwość optymalnego zestawienia składu. Przegraliśmy, bo mieliśmy mniej jakości piłkarskiej. Victoria zagrała bardzo mądrze, podeszli wysoko, nie pozwolili nam rozgrywać piłki i z tym sobie nie poradziliśmy. Cały czas powtarzam na odprawach i treningach, że musimy iść na każdą piłkę w ataku. Dzisiaj Sulejówek bardzo boleśnie obnażył nasze braki. Jeżeli chodzi o ofensywę, to był nasz najsłabszy występ od niepamiętnych czasów.

Krzysztof Dębek (Victoria): - Zasłużone trzy punkty i bardzo się z tego cieszymy, bo okraszone też dobrą grą. To najniższy wynik z możliwych, który mógł się dzisiaj wydarzyć. Mieliśmy kilka wyśmienitych sytuacji w drugiej połowie, które już wcześniej mogły nam dać spokój w grze. Do końca musieliśmy być jednak uważni i skoncentrowani. Pomimo przewagi i wyższości nad Prochem, to jednak duża chęć odrobienia strat przez gospodarzy powodowała, że do ostatnich minut musieliśmy być bardzo czujni.

 

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.

Komentarze

  • Trener ma rację, bez pierwszej bramki nie byłoby bramki drugiej. Druga byłaby pierwszą. To chyba logiczne