Dziś mamy 15 października 2019 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

środa 9 października, godz. 16:00

6. kolejka Radomskiej II Ligi Juniorów Młodszych U-16 grupa 2 (2004)

Proch Pionki - AS Radomiak Radom 9:2 (4:1)

 

sobota 12 października, godz. 9:30

7. kolejka Radomskiej II Ligi Juniorów Młodszych U-16 grupa 2 (2004)

Orzeł Wierzbica - Proch Pionki 1:4 (1:2)

 

sobota 12 października, godz. 11:00

7. kolejka Radomskiej Ligi Orlików U-11 grupa 5 (2009)

Proch Pionki - Energia Kozienice 1:6

 

sobota 12 października, godz. 15:00

10. kolejka Mazowieckiej IV ligi grupa 2 (południe)

Proch Pionki - Oskar Przysucha 1:1 (1:1)

 

niedziela 13 października, godz. 11:00

10. kolejka Wojewódzkiej I Ligi Trampkarzy Młodszych U-14 grupa 2 (2006)

Energia Kozienice - Proch Pionki 1:0 (0:0)

 

niedziela 13 października, godz. 11:00

10. kolejka Radomskiej II Ligi Młodzików U-13 grupa 2 (2007)

Energia Kozienice - Proch Pionki 0:3 (0:1)

Ostatni mecz

Proch Pionki 1:1 (1:1) Oskar Przysucha
12 października Godzina 15:00

Galeria



Nasi sponsorzy

 


 

[WIDEO] Komentarze, ciekawostki, statystyki: dogrywka po meczu Olimpia - Proch

Data publikacji: 27-06-2019r. Godz. 19:36

- Smutny awans - tak o zwycięskim, jakkolwiek to nie brzmi, dwumeczu barażowym o awans do czwartej ligi z Olimpią Warszawa, powiedział trener Robert Rogala. Warto jednak spojrzeć na ten awans z perspektywy całego, naprawdę trudnego, pełnego wzlotów i upadków, sezonu. "Biało-zieloni" osiągnęli cel i po dwóch latach wracają do czwartej ligi. Dopiero po raz trzeci w ponad 90-letniej historii klubu Proch w trzy lata dwa razy wywalczył awans do wyższej ligi. To jest dzisiaj najważniejsze i z tego trzeba się po prostu cieszyć.

[WIDEO] Komentarze, ciekawostki, statystyki: dogrywka po meczu Olimpia - Proch

Wtorkowe spotkanie w Warszawie było bardzo podobne do tego w Pionkach. Z tą tylko różnicą, że piłkarze trenera Roberta Rogali mieli mniej klarownych okazji strzeleckich. Olimpia musiała gonić wynik, ale drużynie z Warszawy z naprawdę dużym trudem przychodziło tworzenie sytuacji bramkowych. Przez 180 minut barażowej rywalizacji zawodnicy z Pionek i stolicy oddali zaledwie dziewięć celnych strzałów na bramkę rywala (Olimpia 5, Proch 4). Było sporo walki, zaangażowania, ale na trudnym do gry boisku przy Górczewskiej najmniej było piłkarskiej jakości.

 

Jedyny gol, co powoli staje się już smutną i mocno denerwującą prawidłowością, padł ze stałego fragmentu gry. Na usprawiedliwienie można tylko napisać, że ręka Erwina Kisiela po wrzutce z autu była kompletnie przypadkowa. Nie zmienia to faktu, że w drugiej połowie rundy wiosennej stałe fragmenty stały się prawdziwą zmorą dla drużyny trenera Roberta Rogali.

 

Mimo tego, że informacja o walkowerze przyszła na trzy godziny przed meczem, trener Rogala nie zdecydował się na zmiany we wcześniej ustalonym składzie. Odważną zagrywką było postawienie w bramce na Kubę Maika, który po raz pierwszy w tej rundzie wyszedł w pierwszej jedenastce i nie zawiódł. Na ławce w dniu swoich urodzin usiadł za to Kacper Wnuk. Podobnie miało być z Kacprem Nowocieniem, ale Kamil Denkiewicz w szatni po odprawie zgłosił niedyspozycję i też zaczął jako rezerwowy.

 

Spotkanie prowadziła trójka sędziów z Wydziału Sędziowskiego Płock. Co ciekawe jeden z asystentów, Rafał Szczytniewski, to były piłkarz z Ekstraklasową przeszłością w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki.

 

Wtorkowy mecz cieszył się sporym zainteresowaniem kibiców. Miejscowi na swoim fanpejdżu na Facebooku napisali nawet, że takich tłumów na stadionie przy ulicy Górczewskiej nie było od 20 lat. Frekwencję podbili też kibice Prochu, ci mieszkający w Warszawie i ci, którzy przyjechali za swoją drużyną z Pionek.

 

Bezpośrednio po zakończeniu meczu nie było widać jakiejś wielkiej euforii w obozie Prochu. Chyba trudno przychodziło się cieszyć z awansu po dwóch porażkach. Piłkarze zachowali się w porządku i podziękowali nie tylko swoim kibicom, ale też "Olimpijczykom", którzy przez 180 minut zdzierali gardło za swoją drużyną nie ubliżając przy tym rywalowi. Szacunek! W szatni polały się szampany, a podczas drogi powrotnej były oczywiście śpiewy i małe piwko.

 


KOMENTARZE TRENERÓW

Robert Rogala (Proch): - To jest smutny awans. Zdecydowanie bardziej wolałbym wygrać mecz w Warszawie i zamknąć buzie tym, którzy nie wierzyli w drużynę. Trzeba się liczyć z tym, że przepisy są dla wszystkich jednakowe. W momencie, gdy my byśmy popełnili taki błąd, bylibyśmy w takiej sytuacji, w jakiej teraz jest Olimpia. Szkoda, że o walkowerze dowiedzieliśmy się przed meczem, bo to zdeprymowało zawodników i poluzowało podejście do spotkania. Wychodząc na boisko mieliśmy handicap trzech bramek i to niestety było bardzo widać. Informacja o przyznanym walkowerze spuściła z nas powietrze i nie graliśmy z takim samym zaangażowaniem, jak w Pionkach. Nasza gra nie układała się zupełnie. Byliśmy połową tej drużyny, która zagrała w sobotę. Mogę powiedzieć wyświechtany slogan, że zwycięzców się nie sądzi. Muszę szybko zweryfikować naszą kadrę i zobaczyć, kto chce pracować, bo pracy czeka nas bardzo dużo. Czwarta liga może szybko sprowadzić nas na ziemię.

Marcin Kaczorowski (Olimpia): - .................

Niestety, ale trener Olimpii nie chciał po meczu rozmawiać i wolał uniknąć trudnych odpowiedzi na pytanie o walkower. Zdążył tylko krótko rzucić: - Byliśmy lepsi w dwumeczu.

 

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.