Dziś mamy 11 grudnia 2018 roku

Multimedia

Najbliższe wydarzenia

XX Ogólnopolski Turniej Mikołajkowy

rocznik 2009 i młodsi

sobota 15 grudnia, godz. 9:00

hala sportowa przy ul. Sosnowej w Pionkach

Ostatni mecz

Proch Pionki 2:0 (1:0) Iłżanka Kazanów
10 listopada Godzina 13:00

Galeria


Proch-Magnuszew

Nasi sponsorzy

 

 


 Siłownia Stadion Pionki zaprasza! Kliknij, żeby sprawdzić cennik i godziny otwarcia

Informacje Zarządu KS Proch

[KOMENTARZ] Proch przeprasza, że nie płynie z prądem. O mentalności sędziów, poszukiwaczach spisków i fali hejtu

Data publikacji: 05-06-2018r. Godz. 21:06

O niedzielnym meczu Radomiak II Radom - Proch Pionki napisano aż nadto. Jeżeli tą piłkarską konfrontację mierzyć by liczbą internetowych komentarzy, echami w radomskich mediach, zainteresowaniem kibiców na trybunach, to chyba nikt by nie uwierzył, że to był TYLKO albo AŻ mecz o mistrzostwo Ligi Okręgowej - szóstego poziomu rozgrywkowego w Polsce. We wtorek nasz klub na tapetę wzięły dwa radomskie portale internetowe, które namiętnie rozpisują się o "poszukiwaczach spisków z Pionek", zarzucają brak klasy i mało profesjonalną postawę. Bo jak to tak, że Proch Pionki podnosi głowę i mówi głośno o niewygodnych rzeczach wbrew polityce Radomiaka? Bo jak to tak, że kibice i piłkarze Prochu mają prawo czuć się rozgoryczeni i zniechęceni do futbolu? Obowiązkiem Prochu jest służyć i być pokornym. Nie ma miejsce na swoje odczucia, przedstawianie faktów i wyrażanie opinii. Trzeba podporządkować się pod dyktat jednego klubu. Trzeba być poprawnym politycznie, bo tak wygodnie.

[KOMENTARZ] Proch przeprasza, że nie płynie z prądem. O mentalności sędziów, poszukiwaczach spisków i fali hejtu

1. Rola sędziego

Mało kto wie, że przed meczem Radomiak II - Proch doszło do jednej zmiany w obsadzie i miejsce Łukasza Aleksandrowicza zajął Jakub Gołda. Mało też osób wie, że decyzja zapadła na wyższych szczeblach i nie było to czyjeś widzimisię. Sędzia asystent w tygodniu poprzedzającym mecz, który miał być zwieńczeniem morderczego sezonu w lidze amatorskiej (wystarczy przypomnieć, że w maju piłkarze Prochu rozegrali 8 meczów o punkty) rozpisuje się, jakim to jest wielkim kibicem Radomiaka, to znamion choćby namiastki profesjonalizmu w tym nie ma. Ktoś odbije piłeczkę, że sporo sędziów z okręgu kibicuje Radomiakowi. Pewnie tak, ale ilu tak jawnie, dobitnie i przed tak ważnym meczem się z tym obnosi. Może i sędziowie z Pionek są sympatykami Prochu, ale czy swoją miłość przelewają na media społecznościowe? Oczywiście zaraz znalazła się też określona grupa sędziów z Radomia, która wzięła w obronę swojego kolegę pod hasłem, że to amatorskie rozgrywki, to zabawa lub jak kto woli "#6ligamistrzów". To tyko świadczy o dojrzałości i mentalności niektórych sędziów z Radomia. Jak traktują swoją profesję i jakie mają ambicje na przyszłość. Bo, żeby być Top Class trzeba zacząć od niższego poziomu, a to się nazywa pokora i mądrość. Nie wszyscy to jak widać mają. Przy okazji warto przerwać ten spór i raz na zawsze ustalić, od którego poziomu zaczyna się poważne granie w piłkę? Od którego poziomu sędzia powinien szanować ligę, w której sędziuje?

 

2. Szukanie dziury w całym

Portal Cozadzien.pl rozpisuje się o "poszukiwaczach spisków z Pionek" i szukaniu dziury w całym. Ten sam serwis, który dwa miesiące temu o niepowodzenia Radomiaka w meczu ze Stalą Stalowa Wola obarczał sędziego z Gdańska, który nie pozwolił Zielonym na zwycięstwo. Może dlatego, że takie chwyty na poziomie II ligi są dozwolone, a w Lidze Okręgowej trzeba się cieszyć, że arbiter w ogóle na mecz przyjechał.

 

3. Wypowiedzi trenerów

Na części pierwsze rozbierane są też przed i pomeczowe wypowiedzi trenera Sztobryna, który rzekomo nie mógł się pogodzić z porażką. To ja przypomnę słowa trenera Macieja Lesisza po meczu z Zamłyniem Radom, że spotkanie rozpoczęło się za wcześnie (środa, godzina 17:00), rywale tak w ogóle nie zgodzili się na zmianę godziny i to była jedna z przyczyn remisu 1:1. Mecz w Suskowoli w niedzielę było w porze największego upału, czyli o godzinie 11:00. Radomiak II wygrał, więc o pogodzie cicho sza. Tylko ten wredny Proch coś chce i się czepia.

 

4. Sportowa rywalizacja

Takiej w niedzielę nie można było uświadczyć. Bo co to za sportowa rywalizacja jeżeli po jednej stronie stoją zawodowcy żyjący z futbolu, a po drugiej amatorzy dorabiający sobie tym do pracy. Apogeum było ściągnięcie na mecz do Suskowoli bramkarza Artura Halucha i Jakuba Wróbla, którzy kilkanaście godzin wcześniej walczyli o I ligę dla Radomia. Obaj w niedzielę tańczyli w kółeczku i śpiewali "jest czwarta liga, w Radomiu jest czwarta liga". Epickie wydarzenie. Well done Panowie Piłkarze. A tak swoją drogą to obiło się mi gdzieś o uszy, że bardzo wysoko postawione osoby w Radomiaku rozjuszyła postawa Prochu przed meczem (komentarze trenera Sztobryna, sprawa z sędzią) i postanowili dać pstryczka w nos ściągając armię zaciężną na najważniejszy mecz sezonu. Każda plotka kryje trochę prawdy.

 

5. Projekt Radomiak

Na koniec coś o samym funkcjonowaniu rezerw Radomiaka. Wystarczy prześledzić historię Radomiaka II w ostatnich 15 latach, żeby zobaczyć, ile ten zespół znaczył w strategii klubu i na jakim poziomie grał. Dzisiaj jest kaprysem jednego, a może nawet trzech sezonów, bo przecież trudno tam o ciągłość. Nie mogło być inaczej skoro Radomiak II w ostatniej dekadzie dwa razy wycofywał się z rozgrywek, a potem nagle do nich wracał. Nagroda za konsekwencję i ciągłość należy się jak nic.

 

No i te hasła o ogrywaniu młodzieży i to, że losy ligi nie rozstrzygnęły się w tym jednym spotkaniu. Skoro się nie rozstrzygnęły, to dlaczego Radomiak II przyjechał napompowany do Suskowoli po same uszy? A co do ogrywania młodzieży, to ilu wychowanków lub produktów Akademii Radomiak wybiegło w niedzielę w pierwszym składzie? Nie trzeba daleko sięgać pamięcią, żeby znaleźć komentarze rozsądnych kibiców Radomiaka na temat zgłoszenia do rezerw Armanto Gkoufasa - Greka z korzeniami w Nikaragui. Młodzież w Radomiaku II grała w LO i owszem, ale ligi tej nie wygrała i jasno trzeba to napisać. Bo gdy wynik był na styku, jak w pojedynku z Jodłą 1:1 albo, gdy trzeba było ograć Proch różnicą trzech bramek, to trener Lesisz zmian nie dokonywał, grał sztywną jedenastką, a do akcji wkraczali zawodowcy i to oni ciągnęli ten wózek. Oczywiście zgodnie z przepisami i literą prawa.

 

Jeżeli dzisiaj ktoś dziwi się rozgoryczeniu i frustracji kibiców oraz piłkarzy Prochu, to ma do tego pełne prawo. Tak samo, jak my mamy pełne prawo wyrażać swoje uczucia i mówić głośno o tym, o czym inni mruczą pod nosem.

/Jakub Wojtaszewski/

Dodane przez JaW
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.